Federalna służba Bezpieczeństwa w Rosji boi się długów swoich funkcjonariuszy. Zadłużony agent może być zwerbowany przez obce służby i dlatego FSB chce wiedzieć wszystko o finansowych problemach swoich ludzi.

Federalna służba Bezpieczeństwa w Rosji boi się długów swoich funkcjonariuszy. Zdjęcie ilustracyjne /arch. RMF FM /

Teraz każda osoba rozpoczynająca służbę w FSB będzie musiała ujawnić, czy nie została uznana przez sąd za bankruta oraz poinformować o długach powyżej pół miliona rubli (czyli niespełna 30 tysięcy złotych). Obowiązek informowania dotyczy także finansowych zobowiązań małżonków.

Poza tym FSB chce wiedzieć, czy ktoś z rodziny nie zawarł związku małżeńskiego z cudzoziemcem i czy nie mieszka za granicą. Chodzi także o krewnych posiadających obywatelstwo rosyjskie, którzy zdecydowali się emigrować z Rosji będąc w związku małżeńskim z innym obywatelem Rosji. 

Powodem tej inwigilacji jest zwiększona aktywność obcych służb, które próbują przeniknąć w szeregi FSB - tak oficjalnie swoje nowe stanowisko tłumaczy FSB.

Federalna Służba Bezpieczeństwa obawia się także, że zagraniczne służby będą mogły identyfikować funkcjonariuszy uznanych przez sąd za bankrutów. W Rosji status bankruta można otrzymać już  po trzymiesięcznym opóźnieniu w opłacie zobowiązań finansowych. Rosyjskie prawo przewiduje  publikowanie wszystkich danych osobowych dłużników uznanych za bankrutów, także informacji o miejscu ich pracy.

(ug)