Najbardziej śmiertelną od pięciu lat w Europie katastrofą autobusową nazwał dziennik „Le Figaro” niedzielną tragedię polskich pielgrzymów, powracających z sanktuarium maryjnego La Salette w Alpach francuskich.

26 osób zginęło, a 24 zostały ranne w tragicznym wypadku polskiego autokaru, do którego doszło pod francuskim Grenoble. W szpitalach, w różnym stanie zdrowia, przebywają wciąż 22 osoby. czytaj więcej

"Le Figaro", "Le Monde" i inne francuskie dzienniki, pisząc o katastrofie na czołówkach swych internetowych wydań, cytują kondolencje złożone przez prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego narodowi polskiemu.

Mer gminy Vizille, na terenie której doszło do katastrofy, Alain Berhault, z którym rozmawiała po wypadku redakcja "Le Figaro", powiedział, że do katastrofy doszło niemal przy końcu stromego ośmiokilometrowego zjazdu, gdzie droga skręca pod kątem 90 stopni. Zakręt był chroniony barierą, która pękła wskutek uderzenia autobusu.

Mer podkreślił, że autokar z pielgrzymami nie powinien jechać tą drogą, na której obowiązuje zakaz ruchu dla autobusów. Pojazdy, których kierowcy decydują się zjeżdżać tą drogą - zgodnie z przepisami - powinny mieć obowiązkowo podwójny system hamulcowy - dodał Berhault.

"Le Monde" podkreśla, że do akcji ratunkowej i przewożenia rannych zmobilizowano liczne śmigłowce.

Madrycki "El Pais" w długiej korespondencji z Paryża opisuje m.in. drogę, z której stoczył się polski autobus: Droga krajowa RN85, znana jako Droga Napoleona, to - mierząc w linii prostej - osiem kilometrów szosy o nachyleniu 7 procent, wymagającej od pojazdów specjalnego systemu hamulcowego.