​Estoński wywiad uważa, że Rosja może próbować prowokować zamieszki u żołnierzy NATO stacjonujących w kraju, by zdyskredytować misję Sojuszu i ośmieszyć zachodnie siły.

Zdj. ilustracyjne /Zak Kendal /PAP/EPA

Według szefa estońskiego wywiadu Mikka Marrano, Rosjanie mogą wykorzystywać agentki, które będą prowokowały żołnierzy Sojuszu do bójek w barach.

Tam będzie 800 młodych Brytyjczyków, którzy będą podróżowali regularnie z baz do miast. Na pewno odwiedzą jakieś kluby. Nie możemy wykluczyć walk, które mogą zostać zainicjowane przez "honey trapping" i tym podobne - mówił. Honey trapping to szpiegowskie określenie na romantyczne spotkania, mające na celu wydobycie informacji od agenta lub innego źródła.

Oprócz tego Marrano uważa, że Rosja może prześwietlać żołnierzy na portalach społecznościowych, by potem szantażować ich w oparciu o zdobyte informacje.

Dodał również, że wywiady przygotowane są na zalew ewentualnych fałszywych informacji wypuszczanych przez prokremlowskie media. Zaznaczył, że obecność kilku tysięcy żołnierzy NATO w krajach nadbałtyckich to "wielka szansa dla Moskwy, by stworzyć fałszywe wrażenie o wojskach NATO, poprzez rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji".

Dodał, że w ubiegłym roku armia prowadziła śledztwo w sprawie bójki dwóch brytyjskich żołnierzy z miejscowymi na Łotwie. Rozróba została sfilmowana przez medium sympatyzujące z Rosją. Na pewno ten incydent ma jakieś rosyjskie tło - mówił Marran. 

(az)