Brazylijska policja prowadzi śledztwo w sprawie domniemanego zabójstwa ekologa, który bronił ostatnich dziewiczych połaci lasów deszczowych na wschodzie Amazonii. Komisarz policji Alexandre Saraiva powiedział w telewizji Globo, że wyjaśnienie okoliczności śmierci Raimundo Santosa Rodriguesa w rezerwacie Gurupi w stanie Maranhao na północy kraju "jest absolutnym priorytetem".

Zdj. ilustracyjne / Stengert PAP/DPA /

Świadkowie, którzy nie chcieli ujawnić swej tożsamości, mówili w wieczornym programie w Globo, że uzbrojeni napastnicy we wtorek napadli na Santosa Rodriguesa i jego żonę. Kobieta przeżyła. Według świadków Santosowi Rodriguesowi wcześniej grożono śmiercią.

Jak pisze Reuters, w rezerwatach przyrody w północnej Brazylii, gdzie w odosobnieniu żyją rdzenne plemiona, grasują nielegalni drwale. Często stosują przemoc wobec osób, które próbują uniemożliwić im dostęp do chronionych obszarów.

Badająca wykorzystywanie zasobów naturalnych w miejscach konfliktów organizacja Global Witness w swym ubiegłorocznym raporcie uznała Brazylię za najniebezpieczniejszy kraj na świecie dla obrońców środowiska. W latach 2002-2013 zginęło tam 448 aktywistów.

(mpw)