Co najmniej 42 więźniów zginęło w pożarze, jaki wybuchł w więzieniu w mieście Monastyr w Tunezji. Według agencji Reutera, wielu skazanych podczas akcji gaśniczej uciekło. Niespokojnie także w stolicy kraju, gdzie dochodzi do plądrowania sklepów - w okradanym centrum handlowym na przedmieściach stolicy Tunezji interweniowało wojsko.

Rada Konstytucyjna Tunezji uznała oficjalnie, że stanowisko prezydenta kraju jest nieobsadzone - podała miejscowa telewizja. Tymczasowym prezydentem został przewodniczący parlamentu Fuad Mebaza. Rada uznała też, że wybory prezydenckie muszą być przeprowadzone w ciągu 60 dni. czytaj więcej

W tej chwili więzienie w Monastyr płonie. Widziałem dziesiątki zabitych i dziesiątki więźniów, którym udało się uciec. Całe więzienie jest w ogniu, meble, materace, wszystko - relacjonuje świadek w rozmowie telefonicznej z Reuterem.

Próbowali uciec i policja zaczęła do nich strzelać. Teraz są dziesiątki zabitych, a wszyscy pozostali uciekli - relacjonuje inny świadek, który mieszka około 200 metrów od więzienia.

Według niego w więzieniu przebywało 1200 osadzonych.

Według wstępnych informacji podawanych przez agencję dpa, więźniowie podpalili materace w celach i ogień szybko rozprzestrzenił się na cały budynek. Kiedy próbowali uciec, strażnicy zaczęli do nich strzelać. Zginęło około 50 ludzi głównie od ran postrzałowych, poparzeń lub zatrucia dymem.

W piątek władze Tunezji ogłosiły wprowadzenie stanu wyjątkowego w związku z trwającymi od grudnia antyrządowymi zamieszkami przeciw bezrobociu i warunkom życia. Według władz zginęły w nich 23 osoby, według obrońców praw człowieka - 66.

Prezydent Tunezji el-Abdin Ben Ali, sprawujący to stanowisko od ponad 20 lat, w związku z niepokojami społecznymi rozwiązał rząd i opuścił kraj, udając się do Arabii Saudyjskiej. Jego obowiązki pełni teraz marszałek.