Premier Portugalii, socjalista Antonio Costa przyjął dymisję złożoną przez ministra kultury Joao Soaresa, który zagroził w internecie spoliczkowaniem dwóm dziennikarzom. To autorzy krytycznego artykułu o jego działalności, gdy był burmistrzem Lizbony.

Joao Soares /Joao Soares /PAP/EPA

Obiecałem publicznie, że ich spoliczkuję. To była obietnica, której nie zdołałem dotrzymać, ponieważ od opublikowania tego artykułu nie spotkałem ich na swojej drodze. Ale nadal mam nadzieję, że mi się to uda, że przyjdzie taki dzień - napisał na Facebooku minister Joao Soares. Groźby dotyczyły dziennikarzy Augusto Seabry i Vasco Pulido Valente.

Słowa Soaresa wywołały silną reakcję użytkowników sieci.

66-letni krewki minister (syn powszechnie szanowanego w Portugalii założyciela nielegalnej za czasów faszyzującej dyktatury Salazara Partii Socjalistycznej, Mario Soaresa, zwanego ojcem portugalskiej demokracji) był dwukrotnie burmistrzem Lizbony.

Premier Costa ogłaszając przyjęcie dymisji ministra kultury nazwał jego wpadkę "wewnętrznym epizodem". 

(mal)