Dumie żąda dymisji "głównego bankiera Rosji". German Gref, szef największego rosyjskiego banku - Sbierbank, kontrolowanego przez państwo, oświadczył, że Rosja to kraj nieudaczników – „downshifterów” , który przegrał światowy wyścig o dominację gospodarczą.

German Gref, szef największego rosyjskiego banku "Sbierbank" /YURI KOCHETKOV /PAP/EPA

German Gref to jeden z nielicznych rosyjskich liberałów pracujących dla Władimira Putina. Uważano, że ma bardzo mocną pozycję. Teraz jednak jako pierwszy z elity władzy otwarcie uderzył w fundamenty polityki Putina, bo rosyjski prezydent już wiele razy zapewniał, że szczyt kryzysu Rosja ma już za sobą i będzie tylko lepiej. Gref skrytykował również rosyjski system edukacji, wspomniał o emigracji wykształconych ludzi z Rosji i oświadczył, że nastąpił koniec wieku ropy, co tym bardziej uderzy i zdeklasuje Rosję. Na razie Kreml na jego słowa nie zareagował.

Krach rosyjskiej gospodarki

Rosyjskie kanały telewizyjne otrzymały instrukcje z Kremla, by nie używać określenia "ekonomiczny kryzys" - taką informację podał dziennik RBK, powołując się na informatorów z rządowej telewizji.

Kreml zdecydował o skierowaniu do Banku Centralnego swojego człowieka, który ma czuwać nad rublem. Do tej pory za obronę waluty odpowiadała wiceprzewodnicząca Banku Centralnego, Ksenia Judajewa, teraz zajmie się tym Dmitrij Tulin, który karierę bankową zaczynał jeszcze w Związku Radzieckim.

Rubel od początku roku wciąż słabnie i władze powołały specjalną komisję, która ma wyjaśnić przyczyny krachu. Główny trzon komisji stanowią prokuratorzy i agenci Federalnej Służby Bezpieczeństwa.


(dp)