30 osób zginęło, kilkadziesiąt uważa się za zaginione - to tragiczny, ale wciąż niepełny bilans pożaru wieżowca Grenfell Tower w Londynie. Ogień pojawił się w ostatnią środę. Zbudowany w 1974 roku 24-piętrowy blok mieszkalny, w którym znajdowało się 120 mieszkań, zapalił się krótko przed godz. 1 czasu lokalnego (godz. 2 w Polsce) z wtorku na środę. Był to jeden z najpoważniejszych pożarów w budynku mieszkalnym w historii Wielkiej Brytanii.

Zniszczony wiezowiec Grenfell Tower w Londynie /FACUNDO ARRIZABALAGA /PAP/EPA

W wielkiej Brytanii coraz częściej słychać głosy, że firma odpowiedzialna za ubiegłoroczny remont budynku, zdecydowała się na tańsze elementy elewacji. Tańsze, bo łatwopalne. Użyty materiał właśnie z tego powodu jest zakazany m.in. w Niemczech. Według mediów, w samym Londynie, co najmniej kilkanaście budynków mogło zostać wyremontowanych w podobny sposób.

"Pieniądze i chciwość"

Londyn: Szturm na siedzibę władz dzielnicy, gdzie doszło do pożaru wieżowca

Domagający się sprawiedliwości protestujący Brytyjczycy wtargnęli do siedziby władz londyńskiej dzielnicy Kensington and Chelsea, gdzie w środę doszło do pożaru wieżowca Grenfell Tower. W tragedii zginęło co najmniej 30 osób. Jak podaje agencja Reutera, demonstranci krzyczeli "chcemy... czytaj więcej

Metalowo-plastikowe płyty, którymi pokryta była fasada wieżowca, powinny być użyte tylko do 10 metrów powyżej poziomu ziemi. Wtedy z łatwością mogliby dotrzeć do nich strażacy na drabinach. Powyżej tej wysokości, powinny zostać użyte materiały odporne na ogień. Problem w tym, że takie płyty są droższe niż te łatwopalne. Jak sugeruje się w Wielkiej Brytanii, przy wyborze takiego materiału, ktoś chciał zaoszczędzić. Na razie jednak to tylko jedna z wersji wydarzeń, która będzie rozpatrywana w śledztwie.

Na ustach mieszkańców wieżowca pojawiają się dwa słowa: pieniądze i chciwość. Ludzie są zmęczeni nie tylko brakiem informacji o najbliższych, ale również tym, że na razie mają tymczasowe zakwaterowanie. Nie wiedzą jednak, co będzie z nimi dalej.


(ug)