Aresztowany Pakistańczyk nie jest sprawcą poniedziałkowego zamachu w Berlinie - poinformował na swej stronie internetowej niemiecki dziennik "Die Welt, powołując się na policję. Sprawca wciąż ma broń, jest na wolności i w dalszym ciągu może być niebezpieczny - twierdzi "Die Welt". W ataku zginęło co najmniej 12 osób. 48 jest rannych.

Tak o poranku wyglądało miejsce wczorajszego zamachu /Rainer Jensen /PAP/EPA

Wcześniej informowano, że kierowca ciężarówki, która wjechała w ludzi na jarmarku świątecznym w Berlinie, to Pakistańczyk. Niemieckie radio RBB podawało, że mężczyzna był notowany wcześniej przez policję i miał przekroczyć niemiecką granicę 31 grudnia 2015 roku w Bawarii. Reuters twierdził natomiast, że to 23-latek, który przyjechał do Niemiec w lutym tego roku.

Według RBB domniemany zamachowiec znany był wcześniej policji z powodu drobnych przestępstw. Zmieniał też swoją tożsamość.

Dziennik "Die Welt" podał po południu, że aresztowany Pakistańczyk nie jest sprawcą poniedziałkowego zamachu. Podkreślono, że sprawca wciąż ma broń, jest na wolności i w dalszym ciągu może być niebezpieczny.

Dziś w ośrodku dla uchodźców na byłym lotnisku Tempelhof zostało przesłuchanych około 20 mężczyzn. To tam od kilku miesięcy miał mieszkać zamachowiec. Czterech jego kolegów zwróciło szczególną uwagę policji, ale żaden nie został zatrzymany.

Policja twierdzi, że sprawca celowo wjechał w tłum. W ciężarówce, która należała do polskiej firmy transportowej, znaleziono ciało polskiego kierowcy. Został zastrzelony. Niemiecka policja jest pewna, że to nie on siedział za kierownicą samochodu.

Po ataku napastnik zbiegł. 

(mpw)