Irackie siły rządowe rozpoczęły operację w północnej prowincji Kirkuk, do której prawo rości sobie autonomiczny Kurdystan. Dziesiątki tysięcy bojowników kurdyjskich rozmieszczono w Kirkuku, by odeprzeć ewentualny atak irackiej armii.

Kurdyjskie siły bezpieczeństwa /STR /PAP/EPA

O rozpoczęciu działań poinformował AFP iracki generał zastrzegający sobie anonimowość. Irackie siły zbrojne posuwają się naprzód w celu odbicia pozycji, które zostały utracone podczas wydarzeń w czerwcu 2014 roku - oświadczył wojskowy. Nawiązał do wydarzeń, podczas których peszmergowie, kurdyjscy bojownicy, przejęli kontrolę nad pozycjami irackich sił rządowych, kiedy powstał chaos związany z walką z dżihadystami.

Kurdowie informują, że przygotowują się do obrony. Dziesiątki tysięcy kurdyjskich peszmergów i członków sił bezpieczeństwa stacjonują już w i wokół Kirkuku - poinformował wiceprezydent irackiego Kurdystanu i lider Patriotycznej Unii Kurdystanu Kosrat Rasul Ali, cytowany przez kanał kurdyjskiej telewizji Rudaw. Co najmniej 6 tysięcy dodatkowych peszmergów zostało rozmieszczonych w nocy z czwartku na piątek, żeby stawić czoło zagrożeniu ze strony irackich sił - dodał.

W środę władze Kurdystanu oskarżały iracką armię oraz szkolone przez Iran irackie siły paramilitarne o "przygotowywanie dużego ataku" na kurdyjskie siły w bogatej w ropę naftową prowincji Kirkuk oraz na obszarach koło Mosulu. Nazajutrz premier Iraku Hajdar al-Abadi zapewniał, że nie użyje wojska przeciwko Kurdystanowi.

Konflikt między Bagdadem a Irbilem nasila się po referendum z 25 września w autonomicznym irackim Kurdystanie i na obszarach spornych. Władze centralne Iraku uznały plebiscyt za niekonstytucyjny i nielegalny. Większość uczestników referendum opowiedziała się za niepodległością Kurdystanu.

(mpw)