Szef niemieckiego Instytutu Ochrony Pacjenta alarmuje, że lekceważący stosunek do obowiązku mycia rąk przez lekarzy, oznacza dodatkowe niebezpieczeństwo dla chorych i ogromne koszty dla służby zdrowia. Według wyliczeń instytutu rocznie w szpitalach zdarza się pół miliona mniej lub bardziej groźnych infekcji spowodowanych brakiem higieny wśród medycznego personelu.

Zwrot w śledztwie wyjaśniającym przyczyny zarażenia 11 dzieci w szpitalu w Moguncji. Prokuratura podała, że bakterie, które dostały się do organizmów małych pacjentów pochodziły z uszkodzonej butelki. Pierwszy trop prowadził do ludzi, którzy mieli złamać zasady higieny. czytaj więcej

Ta liczba pada nieprzypadkowo - przed tygodniem w szpitalu w Moguncji, po zarażeniu zmarła trójka dzieci. Ostatecznie okazało się, że bakterie nie dostały się do organizmów dzieci przez błąd człowieka, ale przy okazji wyszło na jaw, jak dużo zaniedbań było w placówce. Okazało się też, że klinika w Moguncji nie jest wyjątkiem.

Niemiecka służba zdrowia wykłada na leczenie - tylko tych zawinionych infekcji - 2,5 miliarda euro rocznie. Zachowanie higienicznych standardów byłoby zdecydowanie tańsze, ale jak podaje szef Instytutu Ochrony Pacjenta, nawet wielu dyrektorów lecznic uważa, że mycie rąk to niepotrzebna przesada.