Na pierwszej konferencji prasowej po opuszczeniu kolonii karnej były rosyjski oligarcha Michaił Chodorkowski oświadczył, że w chwili uwolnienia nie zostawiono mu wyboru w sprawie pozostania w Rosji. Dodał, że nie wiadomo, czy będzie mógł wrócić do kraju.

W czasie spotkania z mediami w Berlinie Chodorkowski oświadczył, że rosyjscy strażnicy więzienni towarzyszyli mu aż do "chwili zamknięcia drzwi samolotu", którym w piątek przyleciał do stolicy Niemiec. Powiedział też, że z formalnego punktu widzenia zarzuty przeciwko niemu z pierwszego procesu nie zostały w jego kraju wycofane. Wcześniej agencja Interfax przytaczała jego wypowiedź, zgodnie z którą ciąży na nim nakaz zapłaty 550 mln dolarów. Według rosyjskiego prawa, oznacza to możliwość, że biznesmen nie będzie mógł wyjechać z Rosji, jeśli zdecyduje się na powrót.

Na pytanie, czy planuje zostać w Niemczech, Chodorkowski odparł, że otrzymał wizę na rok.

Poinformował również, że chce zająć się działalnością społeczną, ale nie zamierza angażować się w działalność polityczną. Walka o władzę nie jest dla mnie - stwierdził. Dodał także, że nie przewiduje powrotu do biznesu.

Nie zamierzam zajmować się działalnością polityczną ani zabiegać o zwrot majątku Jukosu – zadeklarował w wywiadzie prasowym Michaił Chodorkowski. Były rosyjski oligarcha i właściciel koncernu naftowego Jukos przed dwoma dniami został ułaskawiony przez Władimira Putina i uwolniony z kolonii karnej. czytaj więcej

Były oligarcha zaapelował o dalsze starania w celu uwolnienia więźniów politycznych w Rosji i zadeklarował, że sam zamierza się temu poświęcić. Zachodni politycy powinni pamiętać, w kontekście stosunków z prezydentem Putinem, że nie jestem ostatnim więźniem politycznym w Rosji - oświadczył. Nie powinienem być postrzegany jako symbol tego, że w Rosji nadal są więźniowie polityczni. Chciałbym, byście traktowali mnie jako symbol wysiłków społeczeństwa obywatelskiego mogącego doprowadzić do uwolnienia ludzi, których zwolnienia nikt nie oczekiwał - dodał.

Odpowiadając na pytanie ukraińskiego dziennikarza, zaapelował do prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, by wziął przykład z Putina i uwolnił byłą premier Julię Tymoszenko.

Za rolę w jego uwolnieniu podziękował niemieckiej kanclerz Angeli Merkel i byłemu szefowi niemieckiej dyplomacji Hansowi-Dietrichowi Genscherowi. Jak stwierdził, ich presja pomogła w doprowadzeniu do odzyskania przez niego wolności.

Od potężnego miliardera do więźnia kolonii karnej

Chodorkowski był niegdyś najbogatszym człowiekiem Rosji, magnatem i miliarderem, właścicielem największej firmy naftowej w kraju, Jukos. Został aresztowany w 2003 roku.

Podobnie jak jego partner biznesowy Płaton Lebiediew został skazany na 10 lat i 10 miesięcy pozbawienia wolności za domniemane przestępstwa gospodarcze, w tym pranie brudnych pieniędzy. Miał wyjść z więzienia w sierpniu 2014 roku. Obaj biznesmeni utrzymują, że stawiane wobec nich zarzuty są natury politycznej.

(edbie)