Rząd w Pekinie zlekceważył znaki na niebie, ziemi i wodzie. Chińscy internauci oskarżają władze o zignorowanie naturalnych ostrzeżeń przed trzęsieniem ziemi. Najpierw w niewytłumaczalny sposób spadał poziom wody w stawie i na ulice wyległy tysiące ropuch. A na kilka godzin przed trzęsieniem ziemi zwierzęta w zoo zachowywały się dziwnie – o tych zjawiskach rozmawiają na blogach i czatach tysiące Chińczyków.

Jedenastoletnią dziewczynkę uratowano spod gruzów szkoły w miasteczku Yingxiu na południowym-wschodzie Chin. Po 68 godzinach od trzęsienia ziemi. Miasto było w epicentrum poniedziałkowego kataklizmu. Według rządowych źródeł w Pekinie, liczba ofiar śmiertelnych może przekroczyć 50 tysięcy. czytaj więcej

Jaką rolę w chińskiej tragedii mogą odegrać znaki i symbole? W Chinach przez tysiąclecia było tak, że jeśli występowały jakieś kataklizmy, powodzie, susze, klęski żywiołowe, była to oznaka, że władza traci mandat nieba - tak na to pytanie odpowiada Radosław Pyffel, znawca kultury chińskiej, wykładowca Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu:

Na trzy dni przed trzęsieniem tysiące ropuch wypełzły na ulice Mianzhu, w którym podczas trzęsienia zginęło co najmniej 2 tys. ludzi. Mieszkańcy obawiali się, że płazy zwiastują zbliżającą się katastrofę żywiołową, ale - jak napisała dwa dni przed trzęsieniem gazeta "Huaxi Metropolitan" - urzędnik miejscowego biura leśnictwa uznał obecność ropuch na ulicach za rzecz normalną.

W dzień trzęsienia ziemi w ogrodzie zoologicznym w Wuhan, ponad 1000 kilometrów na wschód od epicentrum wstrząsów - według gazety „Wuhan Evening Paper" - zebry waliły łbami o ogrodzenie, słonie jak oszalałe wymachiwały trąbami, a 20 lwów i tygrysów, które zwykle w południe śpią, kręciło się po wybiegu. Na pięć minut przed wstrząsami zaczęły krzyczeć pawie. Zdaniem przedstawicieli zoo zachowanie zwierząt wiązało się z nadchodzącym trzęsieniem.

Jest kilka możliwych wytłumaczeń. Najprawdopodobniej podziemne ruchy skał generują sygnał elektryczny, odbierany przez zwierzęta. Według drugiej teorii zwierzęta wyczuwają słabe wstrząsy, których ludzie nie zauważają.

Wicedyrektor chińskiego biura sejsmologicznego Zhang Xiaodong powiedział, że jego placówka wykorzystała różne naturalne znaki do prognozowania trzęsień 20 razy w ciągu 20 lat. Jest to niewiele wobec wszystkich trzęsień ziemi w Chinach. Problem polega na tym, że nadal związki między takimi zjawiskami są dość niejasne - powiedział. Jedno zjawisko, które pojawi się przed trzęsieniem, może nie powtórzyć się przed trzęsieniem w innym rejonie.

Zimą 1975 roku władze nakazały ewakuację miasta Haicheng w prowincji Liaoning na dzień przed silnym trzęsieniem ziemi, którego prognozę oparto na doniesieniach o nietypowym zachowaniu zwierząt i zmianach poziomu wód gruntowych. Mimo ostrzeżeń zginęło ponad 2 tys. ludzi.

Rok później nie było żadnego ostrzeżenia przed trzęsieniem w Tangshan w północno-wschodnich Chinach. Wstrząsy miały siłę 7,6 w skali Richtera. Zginęło 240 tys. ludzi. W rejonie tym donoszono o dziwnych zjawiskach, m.in. zmianach poziomu wody. Wysłana w teren ekipa sejsmologów nie znalazła żadnych dowodów, które mogłyby świadczyć o zbliżaniu się wstrząsów. W drodze powrotnej zatrzymali się na nocleg w Tangshan i zginęli w trzęsieniu ziemi.