Prezydent Nicolas Sarkozy popełnił błąd ukrywając szczegóły zakulisowych negocjacji z przywódcą Libii Muammarem Kadafim w sprawie uwolnienia bułgarskich pielęgniarek – twierdzą paryscy komentatorzy. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi specjalna komisja parlamentarna.

Powołanie specjalnej komisji parlamentarnej wywalczyła lewicowa opozycja, po potwierdzeniu przez koncern EADS, który produkuje m.in. samoloty Airbus, informacji o sprzedaży Libii pocisków przeciwpancernych typu Milan i systemu wojskowej cyfrowej łączności radiotelefonicznej Tetra.

Prawie 300 milionów euro zapłaci Libia za francuskie pociski przeciwpancerne i systemy do cyfrowej łączności radiotelefonicznej. czytaj więcej

Sarkozy zapewnia, że te kontrakty zbrojeniowe nie mają nic wspólnego z uwolnieniem bułgarskich pielęgniarek więzionych przez osiem lat w Trypolisie. Większość komentatorów mu jednak nie wierzy. Co prawda liderzy opozycji przyznają, że nie ma już embarga na sprzedaż broni Libijczykom, ale twierdzą, ze Francja posunęła się za daleko, bo Kadafi jest nieobliczalnym dyktatorem, który wspierał terroryzm.

Syn Kadafiego, który jeszcze w środę mówił o dobiciu targu, w sobotę zmienił zdanie – zapewnił, że kontrakty nie były rekompensatą za zwolnienie pielęgniarek.