Przepychanki ukraińskiej policji z nacjonalistami w centrum Kijowa. Do zamieszek doszło wczoraj wieczorem, podczas obchodów trzeciej rocznicy starć na Majdanie.

Starcia z policją /VIKTOR KOSHKIN /PAP/EPA

Policja zatrzymała pięć osób. Rano wszystkie zostały zwolnione z aresztu. Wszczęto przeciwko nim postępowania karne.

Burdy wszczęła kilkudziesięcioosobowa grupa z batalionu ochotniczego OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów). Chcieli oni postawić namioty przy administracji prezydenta Petra Poroszenki. Nacjonaliści zamierzali w ten sposób okazać solidarność z uczestnikami blokady linii kolejowych, prowadzących z terenów zajętych przez prorosyjskich separatystów w Donbasie na terytoria będące pod kontrolą Ukrainy. Celem blokady jest wstrzymanie handlu z separatystami.

Na rozbicie namiotów nie pozwoliła policja i Gwardia Narodowa. Po starciach z siłami bezpieczeństwa nacjonaliści wycofali się do centrum miasta. Do kolejnych przepychanek doszło w okolicy Placu Europejskiego, około 200 metrów od Majdanu Niepodległości.

Policja zatrzymała tam pięć osób, w tym przywódcę OUN Mykołę Kochaniwskiego. MSW poinformowało, że w incydencie ucierpiała dwójka policjantów. Jedna funkcjonariuszka trafiła do szpitala z połamanymi palcami ręki. Według ratowników medycznych po stronie protestujących poszkodowanych zostało 10 osób, w tym popierający ich deputowany do parlamentu Jehor Sobolew.

(mpw)