Bunt w więzieniu w Puerto Aycucho w Wenezueli. Podczas tłumienia zamieszek zginęło 37 więźniów. Wiele osób jest rannych – w tym 14 strażników.

W zamieszkach rannych zostało wiele osób /PEDRO ZAPATA /PAP/EPA

Liborio Guarulla, gubernator stanu Amazonas, powiedział agencji Associated Press, że miejscowe prosektorium z największym trudem jednorazowo przyjęło tak dużą liczbę ciał.

Do starć doszło, gdy siły porządkowe przeprowadziły we wtorek w nocy szturm na zakład karny. Od kilku tygodniu kontrolę na więzieniem sprawowali więźniowie.

W całej Wenezueli znajduje się ok. 30 więzień. Ich sieć jest obliczona na 16 tys. osób. Przebywa w nich obecnie 50 tys. więźniów - twierdzą eksperci z Wenezuelskiego Obserwatorium Więziennictwa. Ich zdaniem w wenezuelskich więzieniach kwitnie przestępczość - handel narkotykami i bronią.

Według gubernatora Guarulli więzienie w Puerto Aycucho nie było jednak przepełnione. Przebywało w nim łącznie 110 aresztowanych, wszyscy oczekujący na proces. Oznaczałoby to - wskazuje Associated Press - że warunki w tym więzieniu były znośniejsze niż gdzie indziej.

Przyczyny buntu więźniów nie są na razie znane.

Nie jest to pierwszy bunt w historii wenezuelskiego więziennictwa. W 2013 r. podczas zamieszek w zakładzie karnym Uribana, w miejscowości Barquisimeto, w stanie Lara zginęło co najmniej 61 osób a ponad 120 zostało rannych.

(mpw)