Wstępne wyniki niedzielnych wyborów parlamentarnych we Włoszech, w których znaczne poparcie uzyskały partie eurosceptyczne, wskazują na odrzucenie przez obywateli Włoch autorytetu Brukseli - komentuje brytyjski "The Guardian".

Matteo Salvini, lider Ligi Północnej /DANIEL DAL ZENNARO /PAP/EPA

Bez względu na to, czy rezultatem wyborów będzie zawieszony parlament, czy też po przeliczeniu głosów na mandaty koalicji centroprawicowej uda się uzyskać większość parlamentarną, wynik ten oznaczać będzie "odrzucenie Brukseli przez włoskich wyborców" - pisze "Guardian".

Dziennik podkreśla, że w niedzielnych wyborach doszło do wyniesienia dwóch relatywnie nowych partii, które dotąd uważano za marginalne: antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd, z wynikiem ok. 31 proc., oraz antyimigranckiej i eurosceptycznej Ligi Północnej, która przebiła oczekiwania i pokonała partnera koalicyjnego Forza Italia.

W przeciwieństwie do Brytyjczyków, Włosi nie poparliby wyjścia ich kraju z UE czy referendum o opuszczeniu strefy euro, ale ich poparcie dla partii populistycznych, które wyrażały otwartość na takie referendum, jest ważnym barometrem nastrojów w kraju - zaznacza dziennik.

Ruch Pięciu Gwiazd do niedawna popierał referendum w kwestii euro, ale złagodził retorykę przed wyborami, być może dając Włochom - generalnie sceptycznym wobec pomysłu opuszczenia strefy euro - poczucie komfortu - pisze "Guardian".

Z kolei lider Ligi Północnej Matteo Salvini co prawda wykluczył w poniedziałek referendum w sprawie euro, ale powiedział, że projekt wspólnej waluty jest skazany na porażkę - zaznacza dziennik.

Również "The Telegraph" komentuje wynik włoskich wyborów jako cios wymierzony w Brukselę i UE jako taką, którą Włosi obwiniają za trwający dekadę marazm gospodarczy w kraju oraz porażkę w kontroli migracji.

Gazeta zwraca też uwagę na związek między wynikiem wyborów a trwającymi negocjacjami dotyczącymi Brexitu.

Jak szybko zauważyli zwolennicy Brexitu pokroju Nigela Farage'a, wiele z rzeczywistych niepokojów Włoch odzwierciedla kwestie, które skłoniły Wielką Brytanię do zagłosowania za wyjściem z UE, ale błędem byłoby myślenie, że to "zwycięstwo" dla nastrojów antyestablishmentowych, anty-euro pomoże obecnym negocjacjom na temat Brexitu. Wręcz przeciwnie - pisze "Telegraph".

(az)