Reżim Castro nie spuszcza z tonu nawet przed wizytą Baracka Obamy. Paweł Żuchowski - nasz specjalny wysłannik na Kubę był świadkiem brutalnego zatrzymania opozycyjnego dziennikarza przez tajną policję.

Dziennikarz został wepchnięty do samochodu /Paweł Żuchowski, RMF FM /RMF FM

Yuri Roca szedł do kościoła. We mszy Niedzieli Palmowej mieli uczestniczyć przeciwnicy reżimu Castro, między innymi kobiety w bieli, które domagają się uwolnienia dysydentów.

Mężczyzna został powalony na ulicę kilka skrzyżowań przed kościołem. Próbowali mu pomóc przechodnie. Funkcjonariusze tajnej policji byli bardzo brutalni.

Ja stałem dość daleko od tego miejsca w chwili zatrzymania. Ale podbiegłem. Byłem świadkiem wpychania go do zielonego samochodu, który szybko ruszył z tego miejsca. Na twarzy zatrzymanego widać krew. Wykręcono mu ręce - mówi korespondent RMF FM Paweł Żuchowski. W okolicznych uliczkach zaparkowanych było wiele samochodów należących do tutejszych służb.

Zatrzymany mężczyzna nie uczestniczył w żadnym proteście. Nie miał te z przy sobie transparentów z hasłami przeciwko kubańskim władzom.

Wczoraj dwukrotnie zatrzymywała mnie policja, kiedy pracowałem w Hawanie, tutejsze służby nie zabraniają pracy dziennikarzom, którzy przyjechali z całego świata relacjonować wizytę Baracka Obamy, ale uważnie się nam przyglądają - relacjonuje nasz dziennikarz. To wszystko dzieje się na kilka godzin przed przylotem Obamy, który ma mówić o łamaniu praw człowieka i spotkać się z Raulem Castro.

(mn)