Senat Brazylii przegłosował impeachment zawieszonej w obowiązkach prezydent Dilmy Rousseff. Jest ona oskarżona o ukrywanie złego stanu finansów publicznych. Proces impeachmentu paraliżował brazylijską politykę od dziewięciu miesięcy i głęboko podzielił opinię publiczną.

Dilma Rousseff /Antonio Lacerda /PAP/EPA

Za odwołaniem Rousseff zgłosowało 61 senatorów, przeciw było 20. Do impeachmentu wystarczyłyby jednak głosy 54 z 81 senatorów. Rousseff została zawieszona w obowiązkach prezydenta 12 maja. Jej kadencja, gdyby nie została przerwana, potrwałaby do 2018 roku.

Dilmę Rousseff oskarżono o podejmowanie decyzji budżetowych - mających na celu realizację polityki społecznej jej rządu - bez konsultacji z parlamentem oraz przestępstwa polegające na zawieraniu umów kredytowych w instytucjach finansowych kontrolowanych przez państwo i braniu kredytów bez zgody Kongresu.

Po ogłoszeniu decyzji senatorów prawnik Rousseff i były prokurator generalny Jose Eduardo Cardozo poinformował dziennikarzy, że była prezydent odwoła się od tej decyzji do Sądu Najwyższego.

Rousseff powiedziała - tak jak już powtarzała wielokrotnie - że nie popełniła zarzucanych jej czynów, a usuwając ją z urzędu "Senat popełnił parlamentarny zamach stanu".

Kilka godzin po decyzji Senatu zaprzysiężony został następca Rousseff, pełniący dotąd obowiązki prezydenta Michel Temer.

Temer, konserwatysta, były wiceprezydent, i - jak pisze EFE - zdeklarowany wróg polityczny Rousseff, będzie sprawował urząd szefa państwa do końca trwającej obecnie kadencji, czyli do 2018 roku.

Pikanterii całej tej sytuacji dodaje fakt, że Temer zamieszany jest w aferę korupcyjną wokół brazylijskiego giganta naftowego Petrobras, a ponad połowa senatorów, którzy zadecydowali o losie Rousseff, jest podejrzewana o korupcję lub objęta śledztwem w tej sprawie.

Dziennik "Globe and Mail" przypomniał też, że w niższej izbie parlamentu na 594 deputowanych dochodzeniem objętych jest (lub ma postawione zarzuty) 318.

Impeachment niepopularnej ostatnio Rousseff "nie przyniesie Brazylii stabilizacji" - komentuje amerykański ośrodek Stratfor.

Również awans Temera "niekoniecznie przyczyni się do stabilizacji chaotycznej brazylijskiej sceny politycznej. Ma on swoje własne batalie sądowe (...). Jeśli je przegra, to i on może zostać usunięty z urzędu" - kontynuuje Stratfor.

Samo usunięcie Rousseff nie pomoże odrobić strat stale pogarszającej się brazylijskiej gospodarki - konkluduje amerykański ośrodek, przypominając, że w skandale korupcyjne, w tym aferę Petrobras, zamieszani są prominentni politycy wszystkich znaczących brazylijskich partii.

Gospodarka Brazylii - największa w Ameryce Łacińskiej - skurczyła się w ubiegłym roku o 3,8 proc. i przewiduje się, że w roku 2016 straci kolejne 3,2 proc.

Senat osobno przegłosował (42 głosami do 36) decyzję o tym, że Rousseff nie będzie pozbawiona prawa do piastowania stanowisk publicznych. Byłej prezydent groziło odebranie na osiem lat prawa do wykonywania nawet takich zawodów jak wykładowca na państwowym uniwersytecie.

(mpw)