Paul Manafort - jeden z najważniejszych współpracowników Donalda Trumpa z czasów kampanii prezydenckiej - usłyszał 12 zarzutów. Między innymi prania brudnych pieniędzy i spisku przeciwko Stanom Zjednoczonym. W tym kraju to jeden z najpoważniejszych zarzutów - informuje nasz korespondent Paweł Żuchowski. Zarzuty postawiono także byłemu wspólnikowi Manaforta - Rickowi Gatesowi. Manafort i Gates to pierwsze osoby, którym zarzuty karne postawił zespół dochodzeniowy specjalnego prokuratora Roberta Muellera, prowadzącego śledztwo ws. domniemanej rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2016 r.

Paul Manafort /EPA/JUSTIN LANE /PAP


Zarzuty nie są jednak zaskoczeniem. Mówiło się od połowy lata, że mogą one zostać postawione byłemu managerowi kampanii Donalda Trumpa.

Manafort pracował dla Trumpa od maja do sierpnia 2016 roku jako szef jego kampanii wyborczej. "NYT" przypomina, że Trump zwolnił Manaforta, gdy pojawiły się raporty wskazujące, że otrzymał on ponad 12 mln dolarów od byłego ukraińskiego prezydenta i prorosyjskiego polityka Wiktora Janukowycza. Manafort miał być jego wieloletnim konsultantem politycznym.

Specjalne dochodzenie w sprawie kontaktów ludzi prezydenta USA z Rosją prowadzi prokurator Robert Mueller. W Stanach mówi się nieoficjalnie, że zarzuty spisku mogą zostać postawione również generałowi Flynnowi, byłemu doradcy Trumpa do spraw bezpieczeństwa narodowego, który zrezygnował z funkcji po tym, jak okazało się, że kontaktował się z przedstawicielami Rosji.

Rosja odpowiada Trumpowi: Nie oddamy Krymu, to nasze terytorium

“Rosja nie zwraca swoich terytoriów" - powiedział rzeczniczka resortu rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa w odpowiedzi na komentarz dotyczący oświadczenia Białego Domu, w którym zaznaczono, że prezydent USA Donald Trump domaga się od Rosji zwrócenia Krymu Ukrainie. czytaj więcej

Zarzuty usłyszał także Rick Gates. To wieloletni protegowany i wspólnik Manaforta. Jego nazwisko pojawia się na dokumentach powiązanych z firmami, które były szef sztabu wyborczego Trumpa zakładał na Cyprze, by móc otrzymywać płatności od polityków i biznesmenów z Europy Wschodniej.

Niektórzy uważają, że to wszystko to początek drogi do rozpoczęcia procedury usunięcia z urzędu Donalda Trumpa.

Prezydent USA nie ukrywa irytacji z powodu tego śledztwa. W weekend zamieścił kilka wiadomości na Twitterze, w których zarzucił śledczym, że zamiast zajmować się mailami Clinton, "tropią wydumaną zmowę Trumpa z Rosją, której nigdy nie było".

W tej chwili toczy się także śledztwo kryminalne w sprawie ingerencji Kremla w wybory. Sprawa powiązań sztabu Trumpa z przedstawicielami Rosji badana jest aż przed cztery komisje Kongresu.

(adap)