Amerykańscy inwestorzy nad wyraz dobitnie pokazali, co myślą o planie pomocy dla sektora finansowego sekretarza skarbu Timothy'ego Leithnera. Główne indeksy zanurkowały o ponad 4 procent. Inwestorów zaniepokoił fakt, że ogłaszając plan ożywienia rynków kredytowych, którego wartość sięgnąć może nawet 2 bln dolarów, Geithner nie podał żadnych szczegółów, jak środki te zostaną spożytkowane.

Amerykańska gospodarka dostanie potężny zastrzyk finansowy. A w zasadzie całą serię zastrzyków. Senat przegłosował stosunkiem głosów 61 do 37 plan stymulacyjny czyli 838 miliardów dolarów na inwestycje i ulgi podatkowe. To jednak nie uspokoiło sytuacji. Giełda na Wall Street zareagowała spadkami. czytaj więcej

Jak twierdzą cytowani przez agencję Associated Press eksperci, wypowiedź sekretarza skarbu dała do zrozumienia, że amerykański rząd wciąż nie ma pojęcia, jak rozwiązać problemy trapiące sektor finansowy. Niektórzy analitycy wskazują jednak, że oczekiwania rynków finansowych względem programu antykryzysowego administracji Baracka Obamy były tak wygórowane, że rozczarowania jego rzeczywistą formą należało oczekiwać. Zaznaczają też, że po sporych wzrostach kursów akcji w ubiegłym tygodniu, przecena w tym tygodniu nie jest zaskoczeniem.

Indeks 30 największych amerykańskich spółek Dow Jones Industrial Average (DJIA) stracił 4,62 proc. (381,99 pkt.) i zakończył notowania na poziomie 7888,88 pkt. Choć był to największy jednodniowy spadek tego wskaźnika od ponad dwóch miesięcy, wciąż utrzymuje się on o blisko 6 proc. powyżej osiągniętego 21 listopada minimum. Wskaźnik szerokiego rynku Standard & Poor's 500 zniżkował o 4,91 proc. (42,73 pkt.) do 827,16 pkt. Indeks Nasdaq Composite spadł o 4,20 proc. (66,83 pkt.) do 1524,73 pkt. Najmocniej przeceniono we wtorek akcje banków i innych spółek z sektora finansowego. Walory Bank of America straciły 19,3 proc., a Citigroup ponad 15 proc.