Londyński Big Ben zamilkł i to na cztery lata. Rozpoczynają się prace remontowe wieży i zegara. To najdłuższa przerwa w 157-letniej karierze Big Bena.

Big Ben / WILL OLIVER /PAP/EPA

Decyzję o całkowitym wyciszeniu Big Bena podjęto w trosce o pracowników wykonujących konserwację. Uderzenia potężnego dzwonu mogłyby ich ogłuszyć.

Prace obejmą naprawę wieży i jej dachu. Uzupełnione zostaną brakujące cegły i załatane dziury. Po raz pierwszy też w wieży zainstalowana zostanie winda na wypadek ewakuacji turystów potrzebujących pomocy medycznej.

Konieczna też będzie konserwacja zegara. Naprawione zostaną wskazówki i olbrzymie, prawie pięciometrowe wahadło.

Londyńczycy regulują zegarki patrząc na zegar Big Bena. Dzięki specjalnemu mechanizmowi zastępczemu, jedna z czterech tarcz nadal pokazywać będzie właściwy czas. Wieża Królowej Elżbiety - jak formalnie nazywa się gniazdo Big Bena - pokryta  zostanie rusztowaniem, co znacznie zaburzy panoramę Londynu.

Wciąż nie wiadomo, czy dzwon tradycyjnie powita nadejście Nowego Roku. Domagają się tego m.in. parlamentarzyści. Wielu z nich uważa, że 4 lata zupełnej ciszy to o wiele za dużo. Remont wieży i zegara kosztować będzie brytyjskiego podatnika prawie 30 milionów funtów.

(mpw)