Bohater antybohaterem. Bezdomny mężczyzna, który po ubiegłorocznym zamachu w Manchesterze pomagał rannym, przyznał się w sądzie do ich okradania. W wyniku samobójczego ataku po koncercie Ariany Grande w manchesterskiej Arenie zginęły 22 osoby.

W zamachu w Manchesterze zginęły 22 osoby /PAP/EPA

Był to najpoważniejszy z pięciu zamachów terrorystycznych, do których w ubiegłym roku doszło w Wielkiej Brytanii. Fotografie przedstawiające Brytyjczyka znalazły się wówczas na pierwszych stronach gazet. Christopher Parker zasłużył na uznanie do tego stopnia, że zebrano dla niego 50 tys. funtów.

Jak się jednak okazuje, jego pomoc nie była bezinteresowna. Mężczyzna przyznał się do kradzieży telefonu komórkowego i portmonetki jednej z ofiar. Skradzionej w ten sposób  karty kredytowej próbował użyć kilka godzin później.

Jak dowiedzieli się zebrani na sali sądowej, Parker robił też zdjęcia telefonem komórkowym ludziom rannym w zamachu. Ofiarodawcy, którzy w spontanicznej zbiórce pieniędzy tak szczodrze go wsparli, otrzymają swe datki z powrotem.

(mpw)