Policja w Manchesterze poinformowała o aresztowaniu trzech mężczyzn na południu miasta w związku z poniedziałkowym zamachem bombowym po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande, w którym zginęły 22 osoby, a ponad 100 zostało rannych.

Manchester po zamachu /ANDY RAIN /PAP/EPA

Nie ujawniono tożsamości zatrzymanych. We wtorek aresztowano 23-letniego mężczyznę. Media zidentyfikowały go jako brata zamachowca, który miał razem z nim mieszkać.

W nocy z wtorku na środę przeszukano także kolejne mieszkania, m.in. na Aston Avenue w Manchesterze. Sąsiedzi opisywali, że około godz. 3 nad ranem uliczka zapełniła się uzbrojonymi policjantami i wojskiem. Siły bezpieczeństwa weszły do jednego z domów.

Brytyjska policja poinformowała w środę, że udało się jej ustalić tożsamość wszystkich ofiar zamachu. Nazwiska zostaną formalnie ogłoszone w najbliższych dniach, w miarę wystawiania aktów zgonu. Policja zapewniła, że wszystkie rodziny zostały otoczone opieką.

W poniedziałek wieczorem w Manchesterze doszło do ataku terrorystycznego, w którym zginęły co najmniej 22 osoby, a 119 zostało rannych. Zamachowiec samobójca zdetonował bombę po koncercie Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena.

W środę rano polskie MSZ poinformował, że wśród zabitych jest co najmniej dwoje Polaków, a jeden obywatel RP pozostaje pod opieką lekarzy.

Atak w Manchesterze był najpoważniejszym zamachem terrorystycznym na terenie Wielkiej Brytanii od ataków na system transportu publicznego w Londynie w lipcu 2005 roku, w których zginęły 52 osoby, w tym trzy Polki, a blisko 800 ludzi zostało rannych.

Brytyjska premier Theresa May poinformowała we wtorek wieczorem o podniesieniu poziomu zagrożenia terrorystycznego do najwyższego, czyli piątego, który formalnie oznacza, że kolejny atak jest nie tylko bardzo prawdopodobny, ale może dojść do niego w każdej chwili. 

(ph)