Policja metropolitalna w Dhace aresztowała w sobotę trzy osoby, które wynajęły lokal sprawcom ataku na restaurację w ekskluzywnej dzielnicy Dhaki. Do zdarzenia doszło 2 lipca. Zatrzymani nie powiadomili o najmie policji. Przepisy obowiązujące w Bangladeszu nakazują rejestrację lokatorów.

Żołnierze pilnujący porządku w Bangladeszu / ABIR ABDULLAH /PAP/EPA

Wśród aresztowanych jest profesor Uniwersytetu Północ-Południe (North South University), jego siostrzeniec oraz administrator posiadłości. Cała trójka stanie przed sądem już w dziś.

Zarzuca się im ukrycie faktu wynajmu mieszkania. W lokalu znaleźli schronienie powiązani z Państwem Islamskim terroryści, którzy wprowadzili się w czerwcu, przekształcili mieszkanie w mały skład broni i bezpośrednio stamtąd przeprowadzili atak na restaurację.

Jeślibyśmy wiedzieli, że te osoby tam mieszkają, moglibyśmy zapewne zapobiec tragedii - powiedział wysoki rangą oficer policji metropolitalnej w Dhace Mohammad Masudur Rahman. Co więcej, wiedzielibyśmy teraz kogo szukać, bo przecież nie wszyscy terroryści zginęli. Kilku z nich uciekło ze stolicy po ataku - dodał.

W ataku dżihadystów na restaurację śmierć poniosło 20 zakładników, w tym - 18 cudzoziemców. Podczas próby ich odbicia policja zlikwidowała pięciu dżihadystów. Udało się jej uratować 13 zakładników.

Agencja Reutera zwraca uwagę na fakt, że właścicielem wynajętego lokalu był pracownik naukowy uniwersytetu. Może to być przypadek, ale nie należy zapominać, że dżihadyści w Bangladeszu rekrutują się ze środowiska akademickiego.

Władze Bangladeszu starają się wziąć pod kontrolę środowisko akademickie. Minister edukacji Nurul Islam Nahid zażądał od władz uczelni, aby skrupulatnie sprawdzały i wyjaśniały przypadki absencji studentów. 

APA