Kanclerz Niemiec Angela Merkel potwierdziła plan zwiększenia do 2024 roku wydatków na obronność do 2 proc. PKB. "Bezpieczeństwo i zabezpieczenie się przed ewentualnym atakiem są konieczne" - oświasczyłą w Stralsundzie nad Bałtykiem. "Musimy dotrzymać zobowiązań. Tego domagają się od nas inne państwa na świecie. Uważam, że mają rację, żądając tego od Niemiec" - dodała.

Angela Merkel /PAP/EPA/Felipe Trueba /PAP/EPA

Zdaniem Merkel wobec kryzysu na Ukrainie oraz zagrożenia ze strony islamskich terrorystów Niemcy muszą pokazać, że można na nich polegać.

Merkel ostrzegła polityków przed przeciwstawianiem wydatków na wojsko wydatkom na cele socjalne. Szeroko rozumiane bezpieczeństwo obejmuje jej zdaniem zarówno bezpieczeństwo socjalne, jak i bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne.

Niemcy wydają obecnie 1,2 proc. PKB na wojsko. Kraje NATO zobowiązały się w 2014 roku do zwiększenia budżetów na obronność co najmniej do 2 proc. PKB do 2024 roku.

Minister obrony Ursula von der Leyen (CDU) zapewniła tydzień temu podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, że Niemcy dotrzymają zobowiązań, natomiast minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel (SPD) uznał ten plan za nierealistyczny i naiwny. By go zrealizować, Niemcy musiałyby zwiększyć wydatki o 24-25 mld euro rocznie.

"Straż pożarna bez węży, hełmów i masek"

Przedstawiając sytuację w niemieckiej armii, tygodnik "Der Spiegel" pisze, że Bundeswehra "przypomina straż pożarną, w której z powodów finansowych brak jest węży, hełmów i masek przeciwgazowych, i która posiada niewiele wozów strażackich". Dyskusja o wydatkach została tak "upolityczniona", że przestała mieć jakikolwiek związek z rzeczywistością - ocenia "Spiegel".

Niemiecki budżet na wojsko wzrósł w tym roku, po wielu latach ograniczania wydatków, o 8 proc. do 37 mld euro.

(mn)