"Więcej strachu i niepewności - to podstawowa zmiana widoczna na świecie po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych" - komentuje w rozmowie z dziennikarzem RMF FM profesor Bohdan Szklarski, amerykanista z Ośrodka Studiów Amerykańskich.

Prezydent USA Donald Trump /Ron Sachs / POOL /PAP/EPA

Widzimy problem z administracją Donalda Trumpa. W niej jest chaos, który Donald Trump wzmacnia. Robimy to nie kontynuując niektórych wątków, wypuszczając tweety ze sprzecznymi komunikatami. Jego prezydenturę można określić jako szalenie reagującą na to, co dzieje się wokół. I właśnie to rodzi niepewność - podkreśla profesor Bohdan Szklarski.

Pierwszy rok prezydentury Donalda Trumpa nie zmienił w relacjach polsko-amerykańskich absolutnie nic - ocenia amerykanista. 

Wyobrażaliśmy sobie, że Donald Trump, który tak pięknie mówił o polskim patriotyzmie, naszej historii, ułatwi nam dostęp do Białego Domu, że będziemy zauważeni. Tak samo Słowenia myślała, bo żona Donalda Trumpa, Melania jest ze Słowenii. To są takie marzenia małych państw, że Stany Zjednoczone je zauważą i nie nadepną. Myślę, że relacje polsko-amerykańskie w dużej mierze są tworzone w Warszawie. To Warszawa musi się starać, żeby nasza polityka była zbieżna ze strategiczną polityką amerykańską, w tym wymiarze, który dla nas jest przydatny. Tu mamy kolejny problem. Bo nie wiemy dokładnie, jaka jest strategiczna polityka amerykańska - mówi profesor Szklarski.

Cieszmy się z tego, co dzieje się na poziomie niewidocznym dla mediów: myślę o poziomie zakupów wojskowych, dyslokacji amerykańskich wojsk w ramach NATO do Europy Środkowej. To dzieje się i nie zostało zahamowane w czasie prezydentury Donalda Trumpa, bo nie jest to dla niego kluczowa sprawa. W związku z tym zarządzają nią ludzie niższego szczebla - podkreśla profesor Szklarski.

Amerykanista zaznacza, że pojawiają się kolejne pytania o to, jaka jest polityka amerykańskiego prezydenta wobec Polski. Czy Trump wsparłby "Polexit", czy namawiałby nas do pozostania w Unii Europejskiej? Czy wspierałby nasze inicjatywy, żebyśmy przyjęli euro, czy przekonywałby nas, że euro jest niepotrzebne. Tego nikt nie wie. Z tego, co Trump mówi - nie wiadomo. Nie dowiemy się tego, bo to nie jest ważna rzecz dla Stanów Zjednoczonych - dodaje amerykanista.

(ł)