Firma Audi poinformowała, że 2,1 mln aut tej marki na świecie miało instalowane oprogramowanie umożliwiające koncernowi Volkswagen fałszowanie wyników testów toksyczności spalin z silników Diesla. Audi należy właśnie do Volkswagena.

Chodzi o modele Audi: A1, A3, A4, A5, A6, TT, Q3 i Q5 / JOHN G. MABANGLO /PAP/EPA
Szef Porsche stanie na czele koncernu Volkswagen

Na czele koncernu Volkswagen, wstrząsanego obecnie skandalem wokół manipulowania pomiarami szkodliwych substancji w spalinach, ma stanąć szef jego produkującej samochody sportowe spółki córki Porsche Matthias Mueller. Dotychczasowy prezes Martin Winterkorn złożył w środę rezygnację. czytaj więcej

Sprawa dotyczy m.in. 1,42 mln samochodów Audi z silnikami spełniającymi normę emisji spalin Euro5 w Europie Zachodniej, w tym 577 tys. w samych Niemczech, a także prawie 13 tys. w Stanach Zjednoczonych - oświadczył rzecznik koncernu.

Nie podał jednak, gdzie poza Europą Zachodnią i USA jeżdżą samochody z tym oprogramowaniem. Rzecznik sprecyzował tylko, że chodzi o modele Audi: A1, A3, A4, A5, A6, TT, Q3 i Q5.  

Według Volkswagena oprogramowanie ograniczające neutralizację tlenków azotu w spalinach silników Diesla znajduje się w około 11 mln pojazdów eksploatowanych na całym świecie.

21 września poinformowano o wstrzymaniu w USA sprzedaży nowych i używanych samochodów Volkswagen oraz Audi z czterocylindrowymi silnikami wysokoprężnymi. Dzień wcześniej koncern przyznał się do manipulowania pomiarami stężenia szkodliwych substancji w spalinach z tych pojazdów.

Dotychczasowy prezes Volkswagena Martin Winterkorn złożył w środę rezygnację. Podkreślił, że bierze na siebie odpowiedzialność za nieprawidłowości i ustępuje w interesie przedsiębiorstwa. Utrzymywał jednak, że on sam nie ma sobie nic do zarzucenia. Na czele koncernu stanął dotychczasowy szef spółki córki Volkswagena - Porsche, Matthias Mueller.

Komisja Europejska wezwała wszystkie państwa UE do przeprowadzenia krajowych dochodzeń, mających ustalić skalę problemu.

(mpw)