Wielka plama ropy na Wiśle zatrzymana?

Dodano: Poniedziałek, 10 grudnia 2007 (17:24)

Sytuacja na Wiśle po wczorajszym wycieku oleju poprawia się. By ułatwić działania strażakom, zdecydowano o ograniczeniu do minimum zrzutu wody na zaporze we Włocławku. Strażacy zapewniają, że skażenie nie zagraża ujęciom wody pitnej dla dużych miast, gdyż Toruń czerpie ją z Drwęcy, a Bydgoszcz korzysta z ujęć na Brdzie. Do rzeki z powodu rozszczelnienia rurociągu na wysokości zakładów Anwil we Włocławku, mogło się przedostać nawet kilkadziesiąt ton tej substancji. Na miejscu pracuje około 200 strażaków z pięciu województw: mazowieckiego, warmińsko-mazurskiego, wielkopolskiego, pomorskiego i łódzkiego. Akcja skupia się na przegrodzeniu rzeki Wisły w bydgoskim Fordonie - mówi Paweł Frątczak, rzecznik komendanta głównego straży pożarnej. Ustawione zostały trzy tamy; dwie w Toruniu, jedna w Bydgoszczy. Na miejscu, gdzie koncentruje się akcja strażaków jest reporter RMF FM Marcin Friedrich i Jarosław Umiński z bydgoskiej straży pożarnej: Rurociąg o średnicy 324 mm w pobliżu miejsca wycieku przebiega na znacznej długości pod dnem Wisły. W poniedziałek wieczorem instalacja była nieczynna, ale wewnątrz znajdowało się kilkadziesiąt ton oleju napędowego. Kilka godzin po odkryciu wycieku strażakom udało się przegrodzić Wisłę zaporą sorbcyjną w Toruniu, by zapobiec dalszemu spływaniu plamy rozlanego oleju w dół rzeki. Na miejscu pracuje kilkanaście jednostek straży, wyspecjalizowanych w ratownictwie chemicznym, wspieranych przez kilkudziesięciu słuchaczy Podoficerskiej Szkoły Pożarnictwa z Bydgoszczy.


Radio Muzyka Fakty