Nieoczekiwany zwrot w sprawie posła PO Stanisława Gawłowskiego. Wbrew zapowiedziom Sejm nie będzie dzisiaj głosował nad wnioskiem prokuratury o zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie polityka, któremu śledczy chcą postawić zarzuty korupcyjne. Jak donosi reporter RMF FM Krzysztof Zasada, wszystko wskazuje na to, że głosowanie odbędzie się dopiero po Wielkanocy.

Jak relacjonuje nasz dziennikarz, gdy na Konwencie Seniorów zapadła decyzja ws. Gawłowskiego, sam zainteresowany opuścił parlamentarny gabinet w otoczeniu wierchuszki Platformy Obywatelskiej, sprawiając wrażenie bardzo zadowolonego z takiego rozstrzygnięcia.

(Sejm) nie będzie głosować w mojej sprawie dzisiaj - rzucił w kierunku dziennikarzy i zniknął za plecami funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej.

Gawłowski: Z jakichś powodów prokurator nie chce mi postawić zarzutów

Z jakichś powodów prokurator nie chce mi postawić zarzutów, było na to aż nadto czasu - powiedział Stanisław Gawłowski z Platformy Obywatelskiej, który w poniedziałek sam stawił się w prokuraturze. Prokuratura będzie prowadzić czynności, po decyzji Sejmu ws. wniosku o zgodę na zatrzymanie posła –... czytaj więcej

Co ciekawe, późnym wieczorem w Sejmie ma być jednak przedstawione sprawozdanie komisji, która rekomenduje odebranie posłowi Platformy immunitetu.

Później zaś - jak zapowiadają przedstawiciele PO - głos w sprawie zabierze sam Gawłowski, który chce również przedstawić nowego świadka w sprawie.

Politycy Platformy, z którymi rozmawiał Krzysztof Zasada, twierdzą, że dzisiejsze rozstrzygnięcie ws. głosowania nad wnioskiem prokuratury wynikało z tego, że PiS się wystraszył i przestało mu się śpieszyć z decyzją ws. immunitetu Gawłowskiego.

Prokuratura chce postawić Stanisławowi Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres, gdy polityk pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Według śledczych, miał wówczas przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych. Zarzuty, które prokuratura ma ogłosić posłowi, dotyczą także podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych, a także ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej.

Co ciekawe, jak ujawnił już kilka tygodni temu dziennikarz RMF FM Tomasz Skory, sama prokuratura dopuściła się - zdaniem ekspertów od prawa autorskiego - plagiatu we wniosku do Sejmu. Wykorzystała w nim - bez wskazania źródła - kilkadziesiąt fragmentów cudzych prac.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Prokuratura idzie w zaparte. Kolejny ekspert mówi: "plagiat" >>>>

Stanisław Gawłowski sam zrzekł się już immunitetu, natomiast pod koniec lutego komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych przychyliła się do wniosku prokuratury i rekomenduje Sejmowi wyrażenie zgody na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła.

(e)