Związkowcy ze Stoczni Gdańsk odpowiadają "tak" na propozycję debaty z premierem Donaldem Tuskiem. Szef rządu zaproponował spotkanie w przyszłym tygodniu. Nie oznacza to jednak, że związkowcy zrezygnują z manifestacji czwartego czerwca.

Donald Tusk w ogniu krytyki. Premier spanikował - tak Władysław Stasiak z Kancelarii Prezydenta komentuje zamieszanie w związku z przeniesieniem uroczystości rocznicowych 4 czerwca z Gdańska do Krakowa. Decyzję Donalda Tuska krytykuje również Jerzy Szmajdziński z SLD, któremu nie spodobała się... czytaj więcej

Szef rządu wie, że obie strony muszą wyjaśnić wiele spraw: Nie będą z żadną obstawą. Będę przygotowany do tej rozmowy. Usłyszałem, że bardzo zależy związkowcom na rozmowie ze mną. Nie ma problemu. Ja będą do dyspozycji. Obie strony będą miały dużo ciekawych rzeczy do powiedzenia.

Premier Tusk dodał, że spotkanie powinno odbyć się przy udziale mediów. Zgadza się z tym Roman Gałęzewski z Solidarności Stoczni Gdańskiej: My jesteśmy gotowi w każdej chwili. Premierowi nie będziemy stawiali żadnych warunków.

O manifestacji 4 czerwca zdecyduje Komisja Krajowa Solidarności, a nie związkowcy ze stoczni – powiedział reporterowi RMF FM Markowi Smółce Roman Gałęzowski. Stoczniowcom zależało na tym, aby do spotkania doszło w Gdańsku. Liczą na porozumienie: Dobrze, że premier chce się spotkać i porozmawiać. Być może wyjaśnimy nieporozumienia - mówi Gałęzowski. Ze związkowcami nikt ze strony rządowej jeszcze się nie kontaktował. Zaproszenie padło w mediach. Także za pośrednictwem mediów związkowcy odpowiedzieli.