"To, co na razie przedstawia nam zarząd Kompanii Węglowej to są zwykłe świstki papieru przez nikogo nie podpisane" – tak Bogusław Hutek, szef „Solidarności” w spółce komentuje informacje o ewentualnych zwolnieniach i obniżkach wynagrodzeń górników. Związkowcy chcą poznać plan techniczno-ekonomiczny i biznesplan dla Polskiej Grupy Górniczej. We wtorek znów spotkali się z zarządem ale planów nie zobaczyli.

Zdj. ilustracyjne /PAP/Lech Muszyński /PAP

Zarząd twierdzi, że nie może nam na razie przedstawić żadnych twardych dokumentów. Oczekujemy, że w przyszłym tygodniu zostaną nam one zaprezentowane w obecności właściciela.  My musimy wiedzieć i ludzie chcą wiedzieć, co się z nimi stanie w Polskiej Grupie Górniczej - tłumaczy Hutek. W ubiegłym tygodniu związkowcy zerwali rozmowy z zarządem. Podczas negocjacji na temat wypłaty "czternastek" zażądali , by pracodawca podpisał porozumienie gwarantujące przeciętne miesięczne wynagrodzenia w kopalniach na rok 2016 na poziomie roku 2015. Zarząd zaproponował zachowanie wysokości średnich pensji tylko w pierwszym kwartale. W kalkulacji wynagrodzeń nie ujęto Barbórki, "czternastki" i deputatu węglowego. Związkowcy opuścili wówczas z hukiem Kompanię Węglową mówiąc, że pensje górników mogą  spaść o ok. 1000 zł. Napisali też list do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. To od niego chcą dostać biznesplan dla Polskiej Grupy Górniczej. Wtedy wyjdziemy do załóg i powiemy ludziom, na jakich zasadach będą pracować w Polskiej Grupie Górniczej. Oni zdecydują, czy będą walczyć o to , co im chcą zabrać czy nie - tłumaczy Bogusław Hutek.

Na razie związkowcy czekają na ruch ze strony ministerstwa. Czekaliśmy tyle , to poczekamy jeszcze do przyszłego tygodnia. Jeśli nie będzie odzewu, to jako związki podejmiemy działania - podsumowuje związkowiec.

W środę w kopalniach Kompanii Węglowej znów mają się odbyć masówki informacyjne dla pracowników.

(mn)