Wbrew wcześniejszym planom Sąd Apelacyjny w Katowicach nie ogłosił wyroku w procesie Dariusza P., którego prokuratura oskarżyła o podpalenie domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci. W I instancji został on skazany na dożywocie.

Oskarżony Dariusz P. na sali sądowej /Andrzej Grygiel /PAP

Na dzień przed planowaną publikacją do sądu dotarła informacja o znalezieniu komputera należącego do oskarżonego. Poinformowała o tym firma, która wynajmowała P. pomieszczenia w Pawłowicach - P. miał tam warsztat, w którym montował meble. Komputer znaleziono w jednym z pomieszczeń.

Sąd zdecydował, że bez dokładnego zbadania tej sprawy nie może wydać wyroku.

Sprawa jest wielce poważna. Oskarżony został skazany na dożywocie z możliwością ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie najwcześniej po 35 latach. Wszystkie okoliczności muszą być dogłębnie wyjaśnione, aby orzeczenie było trafne - przypomniał przewodniczący składu orzekającego Marek Charuza.

Sędzia dodał, że ta sytuacja jest zaskoczeniem dla wszystkich stron postępowania. Zaznaczył, że komputer, o którym mowa w piśmie, był już przedmiotem oględzin - podobnie jak inne zabezpieczone w śledztwie. Jednak brak jest informacji na ten temat.

Sąd zobowiązał firmę, która przesłała pismo z informacją o znalezieniu komputera, do zabezpieczenia tego sprzętu i przekazania go policjantom. Obrońca oskarżonego, mec. Eugeniusz Krajcer ma trzy dni na sprecyzowanie swej tezy dowodowej, do której odniosą się pozostałe strony procesu. Po informacji o znalezieniu komputera adwokat złożył wniosek o powołanie biegłego, który zbada zawartość komputera. Po rozprawie powiedział, że badanie sprzętu być może da jego klientowi alibi - potwierdzić tezę obrony, że w czasie pożaru domu P. był w oddalonych o 10 km Pawłowicach.

(j.)