Wojsko do walki z afrykańskim pomorem świń chce wysłać szef sztabu Dowództwa Generalnego. W piśmie, które właśnie trafiło do jednostek w Warszawie i okolicach, pyta o listę żołnierzy, którzy są myśliwymi i chcieliby wziąć udział w ograniczeniu liczby dzików na Mazowszu.

zdj. ilustracyjne / Tomasz Waszczuk /PAP

Rozkazu w tej sprawie jeszcze nie ma, to tylko sonda - mówi RMF FM o piśmie pułkownika Romana Ćwieklińskiego rzecznik Dowództwa Generalnego. I tłumaczy, że Dowództwo tworzy w tej chwili listę żołnierzy, którzy są myśliwymi i byliby gotowi wziąć udział w takich polowaniach, przy użyciu prywatnej broni i własnej amunicji, w czasie urlopów.

Jednostki jeszcze dziś mają przesłać listy żołnierzy. Decyzja zapadnie w najbliższym czasie.

Rzecznik Dowództwa, kpt. Krzysztof Płatek podkreśla, że propozycja wzięcia urlopów to tylko jedna z możliwości. W sierpniu w poszukiwaniu padłych dzików zarażonych ASF brało udział 78 ośmiu żołnierzy z jednostki w Siedlcach. Poszukiwania prowadzili w czasie służby, jako specjalne zgrupowanie zadaniowe.

ASF przekroczył Wisłę

Zarażone afrykańskim pomorem świń (ASF) dziki znaleziono w gminie Izabelin k. Warszawy. To pierwszy przypadek, gdy ASF przekroczył Wisłę.

Wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski powiedział, że ze wstępnego dochodzenia epizootycznego wynika, że dziki zaraziły się od żywności skażonej wirusem ASF. Taki przypadek prawdopodobnie miał miejsce w okolicach Legionowa, gdzie dziki zjadły wyrzucone jedzenie.

Jego zdaniem można było się spodziewać przemieszczania się wirusa, taki przykład był w Czechach, gdzie wykryto padłego dzika z ASF w odległości 500 km od ogniska.

(j.)