Na odcięciu rosyjskich dostaw gazu dla Ukrainy cierpi także Polska. Dostawy do naszego kraju są już mniejsze o 14 proc. Nie ma jednak powodów do obaw – podkreśla minister gospodarki.

Nie ma żadnego niebezpieczeństwa, że indywidualni odbiorcy odczują to w najmniejszym stopniu - deklaruje minister gospodarki Piotr Woźniak, który podkreśla, że Polacy nie powinni obawiać się zmniejszenia dostaw.

Na razie zwiększamy pobór gazu z magazynów, by zrekompensować te niedostarczone ilości - powiedziała RMF Małgorzata Przybylska, rzeczniczka Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa.

Gazprom potwierdza gotowość do podpisania w każdej chwili porozumienia na dostawy gazu dla Ukrainy. Rosja jednak zastrzega, że nie ma mowy o rezygnacji z podwyżek cen. W niedzielę rano koncern zakręcił gazowy kurek dla Kijowa. czytaj więcej

PGNiG jest przygotowane, aby zaradzić tej sytuacji przez najbliższe dni. Podejmiemy także interwencję w tej sprawie - uspokaja w rozmowie z RMF premier Kazimierz Marcinkiewicz. Jednak polskie zapasy gazu wystarczą tylko na kilka dni.

Jeżeli rosyjsko-ukraińska wojna gazowa rozszerzy się, Polska może mieć poważne kłopoty. PGNiG będzie mógł jedynie zwrócić się do Gazpromu, by zostały zwiększone dostawy rurociągiem prowadzącym przez Białoruś.

Zmniejszenie dostaw gazu odnotowano także na Węgrzech, Słowacji i w Rumunii. Węgierski koncern paliwowy MOL poinformował, że dostawy zmalały o ponad 25 proc. MOL zaapelował do największych odbiorców w kraju, by w miarę możliwości przeszli na paliwa płynne.