"Nie znajduję merytorycznego uzasadnienia do decyzji wojewody mazowieckiego o wypowiedzeniu porozumienia między wojewódzkim i stołecznym konserwatorem zabytków" - powiedział Michał Krasucki, stołeczny konserwator zabytków, komentując dzisiejszą decyzję wojewody mazowieckiego.

Zdaniem Michała Krasuckiego, decyzja Zdzisława Sipiery nie wpłynie na polepszenie ochrony nad zabytkami. Według niego, takie zmiany powinny być wprowadzone w całym kraju, jeżeli wojewoda chce uniknąć zarzutów o działanie polityczne.

Jeżeli nie ma (przesłanek) merytorycznych, to  w takim razie są przesłanki polityczne. Żadnych rozmów o wypowiedzeniu porozumienia nie było ze mną - podkreślił konserwator zabytków.

Oczywiście, są spekulacje, że może chodzi o pomniki smoleńskie - wydaje mi się, że gdzieś to może jest w tle całej dyskusji - dodał Krasucki. 

Wypowiedzenie wejdzie w życie w listopadzie. Wtedy też wojewódzki konserwator przejmie nadzór nad ochroną miejskich zabytków w Warszawie i będzie wydawał wszystkie decyzje dotyczącą terenów objętych ochroną konserwatorską. Również w sprawie budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu.

Decyzja mazowieckiego wojewody oznacza marginalizację stołecznego konserwatora zabytków. Wydaje on blisko 5 tysięcy decyzji rocznie, czyli więcej niż konserwator wojewódzki.

Gliński: 2 pomniki smoleńskie na Krakowskim Przedmieściu? To oczywiste, nie róbmy komedii

„Po ponad 20 latach różnego typu zaniechań w Polsce potrzebne są zmiany. Myśmy szli do wyborów z hasłem zmiany i musimy te zmiany realizować” - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Piotr Gliński - wicepremier i minister kultury. „Dobrą zmianę w wielu wymiarach realizujemy. Jeśli w jakichś... czytaj więcej

To niezrozumiałe działanie o charakterze politycznym - tak we wcześniejszej rozmowie z RMF FM rzecznik warszawskiego ratusza Bartosz Milczarczyk skomentował decyzję wojewody mazowieckiego. 

Trudno odnieść inne wrażenie, że chodzi wyłącznie o postawienie pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu i tuż obok pomnika samego Lecha Kaczyńskiego, który miałby stanąć w pobliżu pomnika Józefa Piłsudskiego - mówili reporterowi RMF FM przedstawiciele warszawskiego ratusza.

Od listopada władze Warszawy nie będą już mogły wpływać na to, gdzie stawiane będą nowe pomniki.

Porozumienie między konserwatorami obowiązywało od 2003 roku. Zostało podpisane przez Lecha Kaczyńskiego, ówczesnego prezydenta Warszawy.

Skąd te zmiany?

Jak tłumaczył podczas środowej konferencji wojewoda mazowiecki Zdzisław Sipiera ochrona zabytków to kompetencja rządu, dlatego wypowiedział porozumienie między wojewódzkim i stołecznym konserwatorem zabytków. Jak podkreślił, jego decyzja nie ma związku wyłącznie z planami budowy pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu.

Według mazowieckiego wojewody chodzi o skuteczniejszą ochronę zabytków, zwiększenie środków na ten cel i "przywrócenie normalności". Jak przekonywał Zdzisław Sipiera, stołeczny konserwator zabytków miał zbyt duże kompetencje.

Państwo polskie zabezpieczy interesy historyczne, w sposób najlepszy jaki tylko może. A jak ktoś będzie chciał dorabiać sobie inną teorię, to ja na to nie mam wpływu absolutnie i będzie mówił, że jedynym powodem jest, na przykład, sprawa pomnika - powiedział  mazowiecki wojewoda.

Zdaniem wojewódzkiego konserwatora zabytków, sprawa budowy pomników smoleńskich formalnie jeszcze się nie zaczęła. Profesor Zbigniew Lewicki unikał odpowiedzi na pytanie, czy jego zdaniem pomniki smoleńskie mogą stanąć na Krakowskim Przedmieściu.

Oddam głos komisjom i ekspertom - podkreślił. 

Wojewoda mazowiecki nie wyklucza, że w przyszłości powstanie nowe porozumienie między konserwatorem stołecznym i wojewódzkim, ale na zupełnie innych zasadach.

(ug)