Są nowi dworcowi ochroniarze w obiektach PKP we Wrocławiu, a firma ochroniarska została ukarana finansowo - dowiedział się reporter RMF FM. To pokłosie bulwersującej historii niepełnosprawnej pani Diany, która ponad 100-kilometrową podróż pociągiem z Wrocławia do Katowic spędziła na wózku przy drzwiach toalety. Wcześniej, na dworcu, ochroniarze nie chcieli jej pomóc wsiąść do pociągu - musieli to zrobić inni pasażerowie.

Koszmarna podróż pasażerki na wózku w pociągu Intercity. Pani Diana 160 kilometrów z Wrocławia do Katowic spędziła na korytarzu przy toalecie - zamiast w przedziale dla niepełnosprawnych. "Całą drogę przepłakałam" - mówi w rozmowie z reporterem RMF FM. Teraz PKP posypuje głowę popiołem... czytaj więcej

PKP zarządziło w tej bulwersującej sprawie wewnętrzny audyt. Spółka przyznaje, że jej pracownicy popełnili błędy - począwszy od niedziałającej windy, poprzez problemy przy kasie i na peronie dworca.

Były nieprawidłowości na etapie sprzedaży bilety, po drugie także na etapie obsługi pasażera przez pracowników ochrony, którzy są od tego, żeby udzielić wsparcia, aczkolwiek jest pewien rozdźwięk między relacją naszej pasażerki a zachowaniem zarejestrowanym przez kamery - mówi Zuzanna Szopowska z Polskich Kolei Państwowych. Dodaje bowiem, że "była pomoc kilku ochroniarzy, a pracownica infolinii była uprzejma".

Audyt wskazał też, że potrzebne są dodatkowe szkolenia. Będziemy uzupełniać skrypty dla kasjerów, przygotujemy także serię materiałów szkoleniowych dla pracowników ochrony - podkreśla Szopowska. 

Pasażerka dostała od PKP propozycję zwrotu kosztów podróży oraz bilety na dodatkowe przejazdy.

(mal)