Posiedzenia przygotowawcze, zaplanowanie terminu orzeczenia, obowiązkowa odpowiedź na pozew, zeznania na piśmie, ograniczenie możliwości obstrukcji - to główne założenia reformy procedury cywilnej, zaprezentowanej w sobotę przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Zbigniew Ziobro /Bartłomiej Zborowski /PAP

Jak podkreślał na konferencji prasowej minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, głównym założeniem proponowanej reformy jest usprawnienie procedury cywilnej i przyspieszenie procesów cywilnych.

Nowym elementem ma być zobowiązanie pozwanego, by jeszcze przed rozpoczęciem postępowania pisemnie odniósł się do zarzutów, co z kolei ma pozwolić sędziemu na wcześniejsze zapoznanie się ze sprawą. Nowością ma być też obowiązkowe posiedzenie przygotowawcze, na którym sędzia będzie usiłował doprowadzić do ugody lub mediacji. Sędzia będzie zobowiązany podjąć próbę znalezienia kompromisu i ugody między stronami, bo to jest najlepsze i najszybsze załatwienie sprawy - tłumaczył Ziobro.

Dopiero w razie niepowodzenia, przygotowany ma zostać plan procesu, wyznaczone dokumenty i dowody, które strony muszą dostarczyć, a także terminy rozpraw i ewentualnego orzeczenia. Jak mówił minister, założeniem jest, aby wyrok, w miarę możliwości, był wydawany na jednej rozprawie. Oczywiście może się też okazać, że nie będzie to możliwe, ale wówczas przy okazji rozprawy przygotowawczej sąd będzie ustalał harmonogram sprawy, i jeśli byłaby konieczna więcej niż jedna rozprawa, to obowiązkiem sądu będzie zakreślenie daty, kiedy zapadnie rozstrzygnięcie - podkreślił Ziobro.

Reforma procedury cywilnej ma też m.in. umożliwić obywatelom rozstrzyganie spraw przeciwko firmom, bankom i agendom Skarbu Państwa w miejscu zamieszkania, a nie tylko w miejscu działalności strony pozywanej.

Jak mówił wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, "formalnie w procesie cywilnym obowiązuje zasada równości stron, ale wiemy, że rzeczywistość nie jest taka łatwa w percepcji. Wielka firma i konsument to w rzeczywistości bardzo różne podmioty i chodzi o to, żeby temu konsumentowi, słabszej stronie, umożliwić dogodne rozstrzyganie spraw". W jego ocenie będzie to "potężne ułatwienie dla zwykłych Polaków". Kolejnym elementem usprawniającym postępowania ma być prawo rejestrowania rozpraw przez strony na ich własne potrzeby za powiadomieniem sądu.

Zmiany mają zostać również wprowadzone w postępowaniu gospodarczym. Polscy przedsiębiorcy skarżą się, że postępowania gospodarcze ciągną się latami. To jest prawda, chcielibyśmy to zmienić i wprowadzić przemyślaną, przyspieszoną, uproszczoną procedurę, ale taką, która również będzie gwarantować stronom zachowanie ich podstawowych praw - zadeklarował szef resortu sprawiedliwości.

Jak mówił wiceminister Piebiak, na przykład drobny przedsiębiorca będzie mógł zdecydować, czy jego proces będzie się toczyć według przepisów bardziej wymagającej procedury gospodarczej, czy też w zwykłej procedurze cywilnej. Duzi przedsiębiorcy mają prawników, mają pieniądze, dadzą radę w procesie według specjalnej procedury. W zamian za to dostaną szybsze orzeczenie - wskazał.

Kolejną zmianą, jaką wskazał wiceminister, mają być zwięzłe uzasadnienia wyroków. Obecnie są one niepotrzebnie rozwlekłe - ocenił. Uzasadnienia mają więc się ograniczać do ustalenia stanu faktycznego i do argumentacji prawnej. Strona będzie miała prawo żądania uzasadnienia tylko co do części wyroku, która ją interesuje. Natomiast formalną kontrolę odwołania będzie przeprowadzał tylko sąd II instancji. Dzisiaj - jak wskazał Piebiak - wcześniej kontrolę formalną przeprowadza sąd I instancji.

Nowe rozwiązania mają też ograniczyć możliwość obstrukcji procesów. Nie trzeba będzie rozpatrywać niczym nieuzasadnionych wniosków o wyłączenie sędziego, ograniczone mają być tzw. spirale zażaleń. W sytuacjach ewidentnych trzeba to zastosować, bo inaczej proces nie ruszy - mówił Piebiak. Podkreślał jednocześnie, że takie podejście nie będzie naruszało interesów stron. Decyzje o pozostawieniu bez rozpoznania tych czynności, czynionych jedynie dla obstrukcji, będą podlegać kontroli instancyjnej - zaznaczył.

Powstanie też automatyczny mechanizm, który pozwoli przenieść sprawę do innego sądu, jeżeli lokalny sąd miałby rozstrzygać sprawy - jak to określił minister Ziobro - "lokalnych tuzów, elit". Często bowiem rodzi się podejrzenie, że właśnie te elity, które spotykają się na "lokalnych salonach", mogą mieć większy wpływ na sędziów, którzy orzekają w danej miejscowości. W tym sensie w sposób łatwy będziemy mogli przenosić te sprawy do innych sądów, gwarantując tym samym ludziom poczucie, że sprawa będzie rozpatrywana przez niezależnego, obiektywnego, bezstronnego sędziego, a nie - tak, jak to się często dzisiaj dzieje - że sprawy są rozstrzygane na miejscu, a potem rodzą poważną wątpliwość co do uczciwości i bezstronności - wyjaśniał minister.

Ziobro poinformował, że projekt reformy jest gotowy, ale będzie jeszcze przedmiotem konsultacji z wszystkimi zainteresowanymi środowiskami - sędziami, adwokatami, radcami prawnymi. Będziemy też chcieli wysłuchać głosu środowisk uniwersyteckich - dodał. Potem odbędą się dodatkowe konsultacje w ministerstwie, następnie międzyresortowe. Chciałbym, żeby projekt trafił do Sejmu możliwie szybko, ale chcemy to zrobić tak, aby każda ze stron miała możliwość wypowiedzenia swojego stanowiska - mówił minister.

Pytany o możliwy termin skierowania projektu do Sejmu, Ziobro stwierdził, że byłby za tym, "aby to były bardziej trzy miesiące, niż pół roku", ale dodał, że nie chce składać teraz deklaracji, bo wiele zależy od stron dalszych konsultacji.

(mn, az)