Poranek mroźny i biały. Miejscami termometry o godz. 6 rano wskazywały nawet minus 22 stopnie Celsjusza. Mroźno także w Warszawie, która wczoraj po ataku zimy stanęła w gigantycznym korku. Wygląda na to, że szykuje się powtórka z rozrywki, bo - jak donosi nasza reporterka Agnieszka Witkowicz - o poranku na ulicach stolicy zalegały góry błota pośniegowego, a piaskarek i solarek nie było widać.

Zima przypuściła atak. W prawie całym kraju padał śnieg, wiał silny wiatr, a termometry wskazywały nawet 12 stopni na minusie. I choć zima w grudniu to rzecz normalna, aura zaskoczyła wszystkich. Efekt? Tysiące stłuczek, kolizji wypadków; zakorkowane ulice, opóźnione autobusy, tramwaje i pociągi. czytaj więcej

Główne ulice stolicy są ośnieżone – relacjonowała o godz. 7 nasza dziennikarka. Na ulicy Jana Pawła II czarny był tylko jeden pas ruchu. Podobnie zresztą jak na ulicy Puławskiej czy Alejach Niepodległości. Ale trudno jeździło się i po innych trasach, bo na poboczu zalegał śnieg. Solarek nie było widać, bo w nocy wróciły do bazy. Zresztą – jak przyznają przedstawiciele Zarządu Oczyszczania Miasta – przy takim mrozie i tak niewiele mogłyby zdziałać.

Nasza reporterka ostrzega, spore kłopoty czekają mieszkańców Pruszkowa dojeżdżających do centrum koleją. Podmiejskie pociągi mają bowiem opóźnienia. Jeden z nich się zepsuł i blokuje tor, reszta musi jeździć wahadłowo.

Pod śniegiem także północno-wschodnia Polska. Czarnych dróg o poranku było niewiele. Bez problemów jeździło się po trasie krajowej numer 59 między Giżyckiem a Mrągowem – opisuje Andrzej Piedziewicz. Na Podlasiu – jak dodaje – asfalt widać w okolicach Suwałk. Na pozostałych drogach śnieg i pośniegowe błoto. Jest ślisko. Posłuchaj relacji naszego dziennikarza:

Biało na Lubelszczyźnie. Główne drogi krajowe i wojewódzkie są wprawdzie przejezdne, ale pokrywa je cienka warstwa zajeżdżonego śniegu. Relacja Krzysztofa Kota: