Zespół Laska: W Smoleńsku nie było wybuchu

Poniedziałek, 27 stycznia 2014 (10:31)

"Nie ma żadnych przesłanek do twierdzenia, że w samolocie Tu-154M, jego skrzydle i innych miejscach doszło do wybuchu lub ich serii"- informuje zespół Macieja Laska wyjaśniający przyczyny i okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem. Eksperci odpowiadają w ten sposób na informacje, które pojawiły się w tygodniku "w Sieci". Napisał on, że "tupolew rozpadł się na dziesiątki tysięcy kawałków".

"W zapisie  rejestratorów lotu nie ma jakichkolwiek śladów, które świadczyłyby o zaistnieniu wybuchu/wybuchów na pokładzie Tu-154M, takich jak skok ciśnienia różnicowego lub odgłosów wybuchu/wybuchów na zapisie rejestratora dźwięków w kabinie. Wrak samolotu Tu-154M analizowali bezpośrednio po katastrofie w Smoleńsku wojskowi specjaliści, (członkowie Komisji Millera), którzy niejednokrotnie mieli okazję badać wypadki związane z działaniem materiałów wybuchowych. Nie mieli oni wątpliwości, że wybuchu/wybuchów nie było" - czytamy w komunikacie.

"Samolot był całkowicie sprawny do momentu zderzeń z przeszkodami terenowymi, żaden z systemów, instalacji czy agregatów nie spowodował wystąpienia zapisu nieprawidłowości w rejestratorach lotu. Przeprowadzono także badania (ekspertyza Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii), które wykluczyły możliwość działania środków wybuchowych, toksycznych czy promieniotwórczych. Jednocześnie należy podkreślić, że dotychczasowe ustalenia prokuratury wojskowej również wykluczają wybuch jako przyczynę katastrofy samolotu Tu-154M, co było wielokrotnie przedstawiane w oświadczeniach z prowadzonego przez prokuraturę wojskową śledztwa" - podkreślają przedstawiciele zespołu Macieja Laska.

Lasek: To nie brzoza, to śmieci. Błąd smoleńskiego eksperta

„Brzoza została złamana 10 kwietnia w wyniku kolizji. Chris Cieszewski na zdjęciach satelitarnych analizował inny element, nie brzozę. Popełnił błąd twierdząc, że drzewo było złamane przed katastrofą smoleńską. Cieszewski za brzozę mógł wziąć śmieci na działce doktora Bodina” - mówi... czytaj więcej

Dowody na brak wybuchu ( według zespołu Macieja Laska):

1. Brak charakterystycznych śladów wybuchu, takich jak osmalenia i nadtopienia, na szczątkach samolotu. Przy eksplozji materiałów wybuchowych powstają gazy o temperaturze sięgającej 3000 stopni Celsjusza, które powodują nadtopienia i osmalenia powierzchni znajdujących się w ich zasięgu. Tego rodzaju śladów nie stwierdzono na żadnych szczątkach samolotu Tu-154M i jego wyposażenia, ani na ciałach ofiar i należących do nich przedmiotach. Stwierdzone ślady w tym zakresie spowodowane przez powstały po katastrofie pożar mają zupełnie inny charakter. Natomiast wskazywane przez Antoniego Macierewicza rzekomo "osmolone" części samolotu jak np. wewnętrzna cześć zbiornika pod skrzydłem to nic innego jak materiał izolacyjny w czarnym kolorze.

2. Brak śladów mechanicznego działania fali uderzeniowej czy wzrostu ciśnienia na szczątkach samolotu. Oderwana końcówka skrzydła nie nosi śladów spowodowanego wybuchem rozdęcia, zaś poszarpanie miejsca urwania końcówki jest typowe dla rozerwania w zderzeniu z przeszkodą.

3. Krawędzie części kadłuba są powyginane zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz, co świadczy o tym, że ich deformacja nie jest efektem wybuchu, a zderzeń z przeszkodami terenowymi.

4. Brak pionowego wygięcia elementów podłogi kabiny, które powstałoby w przypadku wybuchu. Dowodem na to są oględziny szczątków samolotu przeprowadzone przez specjalistów z Komisji Millera pracujących na miejscu wypadku. Ich wyniki są udokumentowane np. na stronie faktysmolensk.gov.pl w galerii zdjęć wykonanych przez polskich specjalistów na miejscu wypadku.

5. Wzdłuż toru lotu samolotu aż do punktu jego zderzenia z ziemią nie było szczątków pochodzących z wnętrza kadłuba, co świadczy o tym, że do zderzenia z ziemią kadłub maszyny był cały i wyklucza możliwość rozerwania go w powietrzu przez eksplozję.,

6. Pracujące aż do zderzenia z ziemią rejestratory rozmów i parametrów lotu Tu-154M 101 nie odnotowały objawów eksplozji takich jak wzrost ciśnienia w kabinie czy dźwięk, który musiałby towarzyszyć wybuchowi. Podczas badania katastrofy lotu TWA 800 (spowodowanej wybuchem oparów paliwa w zbiorniku) stwierdzono, że we wszystkich wypadkach związanych z wybuchem na pokładzie samolotu lub w jego bezpośredniej bliskości, odgłos eksplozji zawsze był zarejestrowany przez rejestrator rozmów.

7. Przeprowadzone badania obrażeń ofiar wykluczyły możliwość ich powstania w wyniku wybuchu. W komunikacie Naczelnej Prokuratury Wojskowej z dnia 22.12.2011 czytamy "Wnioski biegłych pozwalają na jednoznaczne wykluczenie, że mechanizm powstania obrażeń ciała [] miał związek z działaniem materiałów pirotechnicznych, wysokiej temperatury lub tym podobnych czynników".

8. Zarówno świadkowie oczekujący na lotnisku w Smoleńsku jak i znajdujący się na trasie przelotu samolotu od bliższej radiolatarni do lotniska zgodnie zeznali, że nie słyszeli odgłosu wybuchu.

9. Dowody rzeczowe - zapisy rejestratorów oraz charakter uszkodzeń drzew wzdłuż trajektorii samolotu - świadczą jednoznacznie, że przyczyną katastrofy Tu-154M 101 w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, którego efektem było zderzenie z przeszkodami terenowymi w locie sterowanym i uszkodzenie samolotu prowadzące do utraty sterowności, a w konsekwencji zderzenie z ziemią w pozycji odwróconej przy prędkości ponad 260 km/h i jego całkowita destrukcja.

(ug)


Artykuł pochodzi z kategorii: Polska

RMF FM/PAP