Przyczyną zatrucia pokarmowego ponad 140 pacjentów szpitala psychiatrycznego w Międzyrzeczu (Obrzycach) było podanie im nieświeżych posiłków. W próbkach gulaszu pobranego do badań wykryto bakterie beztlenowe charakterystyczne dla procesu psucia się żywności.

Zbiorowe zatrucie w Domu Opieki Społecznej. Na rękach pracownika wykryto bakterię

Bakterią gronkowca złocistego mogli zarazić się pensjonariusze Domu Pomocy Społecznej w Legnickim Polu na Dolnym Śląsku. Jej obecność wykryto na rękach jednego z pracowników. Na złe samopoczucie skarżyło się 60 podopiecznych ośrodka. Dwie osoby zmarły, a dwie trafiły do szpitala. czytaj więcej

Są to bakterie, które powszechnie występują w środowisku, ale w żywności przy odpowiednich procesach przygotowywania nie powinno ich być. Jeżeli jest ich za dużo, mogą powodować nieżyty żołądkowe, które przebiegają pod postacią biegunek, bólów brzucha i wymiotów, i tak też się stało w Obrzycach - powiedziała Lubuska Inspektor Sanitarna Dorota Konaszczuk. Dodała, że w żywności przygotowanej na kolejny dzień stwierdzono natomiast obecność innej bakterii, z grupy tzw. względnych beztlenowców. 

Obie te bakterie świadczą o tym, że proces przygotowywania żywności nie przebiegał prawidłowo, że nie były przestrzegane zasady zgodne z praktykami stosowanymi przy przygotowywaniu żywności. Najbardziej prawdopodobne wydaje się to, że nieprawidłowo przebiegały procesy schładzania żywności, ponieważ była ona przygotowana wcześniej i podana po wielu godzinach - wyjaśniła Konaszczuk. Szefowa lubuskiego Sanepidu zaznaczyła, że obie bakterie nie są zaliczane do chorobotwórczych - tzw. patogenów, a ich wpływ na organizm ludzi jest uzależniony od wielu czynników, m.in. wieku, stanu zdrowia czy odporności pacjenta.

142 zatrutych pacjentów

Pacjenci Samodzielnego Publicznego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Międzyrzeczu zaczęli narzekać na bóle brzucha i mieli biegunkę po spożyciu 6 grudnia obiadu przygotowanego przez obsługującą szpital firmę kateringową. Tego dnia podano im gulasz z makaronem. Zatruciu uległo 142 z ponad 500 pacjentów lecznicy.

Część pacjentów uniknęła problemów żołądkowych, gdyż pracownicy niektórych oddziałów w porę zauważyli, że posiłki są nieświeże.

W niedzielę 7 grudnia objawy u osób chorych ustępowały i nie zgłoszono nowych zachorowań. Tego samego dnia informacja o zatruciu została przekazana do Sanepidu. Ten zakazał wydawania posiłków przez firmę kateringową, która zaopatrywała szpital, polecił dezynfekcję toalet oraz kuchenek. Szpital kupuje teraz posiłki u innego dostawcy.

Sprawą zajmuje się prokuratura

Sprawą zatrucia zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Międzyrzeczu. Śledztwo zostało wszczęte z art. 165 Kodeksu karnego, czyli sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób; to przestępstwo zagrożone kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Konaszczuk podkreśliła, że przypadek w Międzyrzeczu powinien być sygnałem dla dyrektorów szpitali, by dokładnie sprawdzali firmy, które żywią ich pacjentów. Z tego też powodu w poniedziałek w Gorzowie Wlkp. odbyło się specjalne spotkanie dla szefów szpitali i DPS-ów z woj. lubuskiego, poświęcone tej tematyce.

(mal)