Przez wiele dni CBA mogło prowadzić inwigilację Komendanta Głównego Policji Zbigniewa Maja, a to wszystko za wiedzą koordynatora spec służb - Mariusza Kamińskiego - ustalili reporterzy śledczy RMF FM. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, agenci mogli podsłuchiwać telefon Zbigniewa Maja i jego rozmowy - także z przełożonymi. Nie wiedzieli o tym przełożeni byłego Komendanta Głównego Policji, czyli kierownictwo Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Zbigniew Maj /Marcin Obara /PAP

Mariusz Kamiński już w dniu nominacji Zbigniewa Maja na stanowisko szefa policji dowiedział się, że nazwisko komendanta przewija się w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w kaliskim samorządzie. Jak ocenił, materiały CBA są bardzo poważne i jest realna groźba stawiania zarzutów. Wiele wskazuje na to, że te informacje, które przekazał mu szef biura, zachował dla siebie. Ani w dniu nominacji Maja, ani w kolejnych dniach nie poinformował o tym szefa MSWiA. Zainicjował za to działania CBA - między innymi wysłał szefa biura do prokuratora generalnego, by dowiedzieć się, co śledczy robią w sprawie oficera policji, na jakim etapie jest postępowanie i czy usłyszy zarzuty.

Ja osobiście dowiedziałem się w dniu nominacji, ale po nominacji, i to od funkcjonariuszy CBA. Dopiero musieliśmy podjąć dalsze działania - zmierzające do tego, czy ta sprawa była umorzona w Łodzi czy nadal trwa. Dostaliśmy informacje, że nadal trwa - mówi Mariusz Kamiński. 

Zbigniew Maj: Sam poinformowałem szefostwo MSWiA, że moje nazwisko przewija się w materiałach śledztwa

Sam poinformowałem szefostwo MSWiA, że moje nazwisko przewija się w materiałach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości w kaliskim samorządzie - mówi RMF FM były szef policji. Zrobił to mniej więcej w drugim tygodniu urzędowania. Jak twierdzi - zaczynały do niego dochodzić nieoficjalne informacje, że śledztwem sprzed dwóch lat zaczyna się ktoś interesować. Najpierw poinformował o tym szefa i wiceszefa MSWiA ustnie. W połowie stycznia przekazał im pisemną notatkę. 

(Reakcja - przyp. red.) nie była negatywna, skoro dalej wykonywałem czynności jako Komendant Główny Policji - mówi Zbigniew Maj w rozmowie z RMF FM. 

Może chodzić o konflikt na linii Kamiński-Błaszczak

Zbigniew Maj w końcu sam zdecydował się odejść ze stanowiska, mimo że od dwóch miesięcy i Mariusz Kamiński, i CBA dokładnie sprawdzało, czy prokuratura ma materiał na stawianie zarzutów Majowi. Według naszych nieoficjalnych ustaleń, w całej sprawie może chodzić o konflikt na linii Mariusz Kamiński-Mariusz Błaszczak. Nadzorca specsłużb chciałby powołania dla siebie specjalnego resortu bezpieczeństwa, a na drodze tym planom może stać szef MSWiA.

Gość Kontrwywiadu RMF FM wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, w odpowiedzi na pytanie naszego dziennikarza Konrada Piaseckiego, czy nie widzi zaniedbania resortu w tym, że "przez dwa miesiące na stanowisku komendanta głównego policji był człowiek, o którym służby państwa wiedziały, że wokół niego dzieją się złe rzeczy" odpowiedział: W momencie, kiedy zostały te sprawy potwierdzone, że się toczy postępowanie prokuratorskie, komendant Maj odszedł ze stanowiska. (...) Pan komendant Zbigniew Maj jest w świetle prawa osobą niekaraną. Nie ma postawionych zarzutów. CAŁĄ ROZMOWĘ PRZECZYTACIE TUTAJ

(mal)