​Mieszkańcy czterech osiedli na warszawskiej Pradze - Grochowa, Kamionka, Gocławka i Witolina domagają się zatrzymania inwestycji "Tramwaj na Gocław". Ich zdaniem rozwiązaniem docelowym w tym miejscu powinno być metro, a budowa nowej linii tramwajowej oznacza konieczność wycięcia ponad pół tysiąca drzew.

Pikieta w Warszawie przeciwko budowie nowej linii tramwajowej. /Michał Dobrołowicz /RMF FM

Władze miasta, władze dzielnicy i Tramwaje Warszawskie nadal ignorują nasz głos. Nie tylko kontynuują przygotowania do budowy absurdalnej linii tramwajowej z Gocławia do alei Waszyngtona, ale jeszcze zwiększają skalę tej inwestycji. Najnowsza wersja to 60 metrów szerokości - tyle przeznaczają dla niej w sztucznie wydzielonym projekcie planu zagospodarowania. Dla porównania - 60 metrów to dwukrotna szerokość mostu Łazienkowskiego albo wysokość 18-piętrowego budynku - przekonują mieszkańcy warszawskiej Pragi.

Nasz reporter dotarł do pisma przygotowanego przez mieszkańców. Prezentujemy jego fragment

Przypomnijmy, że już dawno miał być uchwalony zgodny ze studium JEDEN PLAN DLA CAŁEGO OBSZARU. W kwietniu 2014 roku pan Burmistrz Tomasz Kucharski mówił tak: "Jestem przekonany, że zacząć trzeba od planu miejscowego. Jeżeli w ciągu 2 lat będziemy go mieli, a jest to możliwe". Minęły trzy lata, a oni przedłużają procedurę jak mogą!

"Tramwaj na Gocław" to:
- bezprawne działania urzędników
- absurdalna koncepcja wtłoczenia ruchu z Gocławia na zatłoczone torowisko w alei Waszyngtona
- opóźnienie lub nawet rezygnacja z budowy metra
- ciąg komunikacyjny przy Kanale Wystawowym
- ryzyko zabudowy dla ogródków działkowych
- wycinka ponad pół tysiąca drzew
- forsowanie inwestycji wbrew mieszkańcom, wbrew dokumentom planistycznym i wbrew zdrowemu rozsądkowi
- intratne zlecenia dla autorów "analiz" i "raportów środowiskowych" zawierających kompromitujące błędy.

(łł)