4 stycznia Sąd Apelacyjny w Gdańsku ogłosi wyrok w procesie 35-letniego Rosjanina Samira S., oskarżonego o zabójstwo w Gdańsku w 2013 roku trzyosobowej rodziny, w tym 16-miesięcznego dziecka. Ofiary zostały zastrzelone.

Samir S. i jego obrońcy podczas rozprawy odwoławczej /Adam Warżawa /PAP

Rozprawa odwoławcza w tej sprawie odbyła się w czwartek. Przewodniczący składu sędziowskiego Włodzimierz Brazewicz ogłosił, że ze względu na zawiłość sprawy wyrok zostanie ogłoszony 4 stycznia.

W marcu tego roku Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał Samira S. na dożywotnie więzienie i pozbawienie praw publicznych na 10 lat. Sąd zdecydował ponadto, że Samir S. będzie mógł ubiegać się o warunkowe, przedterminowe zwolnienie po 35 latach odbywania kary. Orzekł też, że oskarżony ma zapłacić czterem osobom związanym rodzinnie z ofiarami po 50 tys. zł zadośćuczynienia. Apelację od tego wyroku wniósł obrońca Rosjanina.

Do zabójstwa 33-letniego Adama K., jego 30-letniej żony i ich jedynego dziecka - 16-miesięcznej córki Niny - doszło 13 marca 2013 roku wieczorem w mieszkaniu przy ul. Długiej, w centrum Gdańska. Ciała odkrył następnego dnia znajomy rodziny. Ustalono, że z mieszkania zniknęły cenne przedmioty, m.in. sprzęt elektroniczny i liczne militaria z czasów II wojny światowej, które kolekcjonował gospodarz. Wartość skradzionego mienia wyniosła ponad 65 tys. zł. Większość tych rzeczy policja znalazła w mieszkaniu Samira S. po jego zatrzymaniu.

Zdaniem prokuratury, w wyniku gwałtownej kłótni Samir S. wyjął pistolet i - strzelając dwukrotnie z bardzo małej odległości w głowę - zabił Adama K. W identyczny sposób zginęła żona kolekcjonera, która przybiegła, usłyszawszy strzały. Następnie, według śledczych, Samir S. zabił jednym strzałem w głowę dziewczynkę i miał to zrobić, bo dziecko krzyczało.

Samir tłumaczył dziś, że jest niewinny. Podał też w swoim ostatnim słowie nazwisko osoby, która jego zdaniem stoi za zbrodnią. Jego obrońca z kolei wskazywał na nierzostrzygnięte na korzyść Samira S. wątpliwości - np. braku odcisków jego palców na miejscu zbrodni, czy też fakt, że telefon ofiary logował się wciąż w Gdańsku, gdy Samir jechał już do Elbląga. 

Samir S. był wcześniej karany. Kilka lat temu sąd w Kaliningradzie skazał go na 10 miesięcy pobytu w kolonii karnej za nielegalne posiadanie broni. Oskarżony przebywał w Polsce legalnie. Miał Kartę Polaka, bo jeden z jego dziadków był narodowości polskiej.

(az)