Byłemu dyrektorowi olsztyńskiego ośrodka TVP i miejscowemu przedsiębiorcy postawiono zarzuty o charakterze korupcyjnym - podała Prokuratura Krajowa. Wobec obu zastosowano poręczenia majątkowe, a wobec biznesmena - również zakaz opuszczania kraju.

Zdj. ilustracyjne /CBA

Były dyrektor ośrodka TVP Jarosław K. i przedsiębiorca Wojciech K. zostali zatrzymani w minioną środę w Olsztynie przez CBA, na polecenie podlaskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Białymstoku.

Jak wynika z opublikowanego w czwartek komunikatu Prokuratury Krajowej, obu postawiono zarzuty korupcyjne. Przedsiębiorcy zarzucono przekupstwo i pośrednictwo w płatnej protekcji, zaś byłemu dyrektorowi ośrodka TVP w Olsztynie - przyjęcie korzyści majątkowej lub osobistej w związku z pełnioną funkcją publiczną.

Według komunikatu, zarzuty mają związek z wyborem na stanowisko dyrektora jednego z olsztyńskich szpitali oraz wręczaniem łapówek "w zamian za nagłośnienie w mediach określonej sprawy".

Więcej szczegółów sprawy śledczy nie ujawniają. Z komunikatu nie wynika też, czy podejrzani przyznali się i czy składali wyjaśnienia. Wiadomo jedynie, że wobec byłego dyrektora ośrodka TVP w Olsztynie zastosowano 10 tys. zł poręczenia majątkowego, zaś wobec przedsiębiorcy - 50 tys. zł poręczenia oraz zakaz opuszczania kraju.

To kolejny wątek dużego śledztwa - dotyczącego przypadków korupcji wśród osób pełniących funkcje publiczne - prowadzonego przez białostocką prokuraturę. Dotyczy zdarzeń od stycznia 2013 roku do kwietnia 2015 roku, w Olsztynie, Warszawie i w innych miejscach.

Prokuratura (wcześniej apelacyjna w Białymstoku, obecnie tamtejszy wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej) prowadzi je od 1,5 roku. Wyodrębniono w nim trzynaście wątków.

Jeden z większych dotyczy nieprawidłowości przy realizacji projektów naukowo-badawczych przez Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie. W ramach tego śledztwa, zarzuty o charakterze korupcyjnym przedstawiono kilkunastu osobom (m.in. b. rektorowi tej uczelni). Chodzi np. o projekty badawcze, w których podejrzani mieli sobie wzajemnie udzielać płatnych zleceń; zlecenia te nie zostały wykonane, ale dodatkowe pieniądze za nie były wypłacane.

W tym wątku śledztwa zarzuty ma również m.in. były minister zdrowia Mariusz Ł. Jak podała prokuratura, w środę przedstawiono mu kolejny zarzut, dotyczący płatnej protekcji. W jego przypadku śledczy pozostali przy środku zapobiegawczym zastosowanym już wcześniej, czyli 20 tys. zł poręczenia majątkowego.

(az)