Zarzut zostawienia bagażu bez opieki na lotnisku i złamanie przepisów ruchu drogowego postawiono Francuzowi, właścicielowi motocykla, który wczoraj na dwie godziny unieruchomił lotnisko Okęcie.

Przez ponad dwie godziny wstrzymana była odprawa pasażerów odlatujących z warszawskiego lotniska Okęcie. Alarm wywołał motocykl, pozostawiony na podjeździe do terminalu. Zajęli się nim pirotechnicy. czytaj więcej

Mężczyzna zaparkował pojazd przed terminalem i poleciał do Szczecina. Gdy wrócił, od razu został zatrzymany przez Straż Graniczną.

Na początku nie chciał składać wyjaśnień, ale gdy funkcjonariusze uzmysłowili mu, że wytłumaczenie się z tego, co zrobił jest w jego własnym interesie, zmienił zdanie. Przyznał się do zarzutów, przeprosił za swoją niefrasobliwość, powiedział, że jeśli zostaną mu przedstawione zarzuty przed sądem, to przyzna się do winy i przyjmie karę - powiedział rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału SG Wojciech Zachariasz.

Zachariasz dodał, że właściciel motocykla nie miał pretensji, iż zniszczono mu bagażniki, rozumiał, że była to wyższa konieczność. Motocykl nie został uszkodzony. Francuzowi grozi grzywna do sześciu tysięcy złotych.