Zamieszanie z ochroną urzędów skarbowych na Mazowszu. Firma, która wygrała przetarg na świadczenie takich usług jest podejrzana o złożenie fałszywego oświadczenia o zaległościach podatkowych. Sprawa trafiła do prokuratury, ale ta nie chce się nią zająć, bo... sama jest ochraniana przez wspomnianą firmę.

Zdj. ilustracyjne /Marcin Kaliński /PAP

W obecnej sytuacji śledczy podrzucają sobie gorący kartofel. Zawiadomienie dotyczące fałszywych informacji złożonych w przetargu trafiło najpierw do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga. Tam okazało się, że ochroną tej prokuratury zajmuje się firma, której dotyczy to zawiadomienie. Z obawy o zarzut braku bezstronności Prokuratura Rejonowa przekazała sprawę Okręgowej... ale tam też są ochroniarze z tej samej firmy.

Sprawa została więc przekazana do Prokuratury Regionalnej, która zdecydowała, że zawiadomieniem zajmie się Okręgówka, ale ta po drugiej strony Wisły. Tam po wstępnej analizie materiałów okazało się, że również ta prokuratura nie może się zająć sprawą, bo... też ma umowę na ochronę z tą samą firmą i uznała, że bezpieczniej będzie nie dotykać tego zawiadomienia z obawy o konflikt interesów.

Sprawa została więc ponownie przekazana do Prokuratury Regionalnej, by ta tym razem wskazała inną jednostkę już poza Warszawą. W tym czasie administracja skarbowa po kolejnym orzeczeniu Izby Odwoławczej podpisała umowę na ochronę i dopuściła do ochrony firmę, którą prześwietlać ma prokuratura.

(az)