Przedstawiciel właściciela hali targowej, która runęła w Katowicach, dementuje pogłoski o zalegającym na dachu śniegu. Według Grzegorza Słyszki, trudno na razie mówić o jakichkolwiek zaniedbaniach.

Na dziś najważniejsze jest, aby pomóc poszkodowanym. Zapewniam państwa, że wszystkie służby, jak i firma, robią co w ich mocy, aby przede wszystkim rodziny poszkodowanych i ofiar uzyskały najlepszą pomoc w tych warunkach - mówi Grzegorz Słyszek, pełnomocnik spółki Targi Katowickie.

Na miejsce katastrofy budowlanej przybyli już prokuratorzy. Jest jednak jeszcze zbyt wcześnie, by postawić jakiekolwiek zarzuty – mówi Tomasz Tadla, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach. czytaj więcej

Co do błędu, mogę na dzisiaj tylko tyle powiedzieć, że pojawiły się pewne informacje o zalegającym śniegu. Z kolei informacje, które ja posiadam, mówią, że śnieg był usuwany. Śnieg był usuwany pod nadzorem uprawnionego rzeczoznawcy, co powoduje, że na dzisiejszym etapie tej przykrej tragedii ciężko mówić o interesie ludzkim - podkreśla przedstawiciel właściciela budynku.

Pełnomocnik przyznał jednak, że na dachu znajdowała się cienka warstwa śniegu, której nie udałoby się usunąć bez uszkadzania izolacji. Warstwa ta ponoć była zgodna z polskim prawem. Posłuchaj: