"Nie chcę, by moja obecność w Polsce na Światowym Kongresie Narodu Czeczeńskiego pogorszyła stosunki polsko-rosyjskie. Nie chcieliśmy przerwać dialogu między Polską a Rosją" - podkreślił szef emigracyjnego rządu Czeczenii Ahmed Zakajew . Dodaje, że zostanie w Polsce jeszcze dwa, trzy dni.

Poznań: Manifestacja w obronie Zakajewa

Zwolnionemu premierowi Ahmedowi Zakajewowi wciąż grozi ekstradycja do Rosji - alarmuje poznański Komitet Wolny Kaukaz. Przed konsulatem rosyjskim w Poznaniu komitet zorganizował dzisiaj manifestację. 25 osób krzyczało "Putin morderca" oraz "Ahmed Zakajew". czytaj więcej

O swoich planach mówi dość zagadkowo, ale wiadomo, że chce oddać hołd ofiarom smoleńskiej katastrofy i prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Niewykluczone, że pojawi się przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. Zakajew wie jednak, co działo się w ostatnich dniach na Krakowskim Przedmieściu i zdaje sobie sprawę, jak może być odebrana jego wizyta właśnie w tym miejscu.

Adam Borowski, konsul honorowy Czeczenii w Polsce, tłumaczy, że Ahmed Zakajew chce uniknąć upolitycznienia jego wizyty w Polsce. Nie chce, żeby jakimś nieostrożnym, nieroztropnym krokiem nie wpisać się w jakieś polityczne rozgrywki.

Zakajew opuszczając Pułtusk, powiedział, że kongres nie był wymierzony w stosunki i w dialog polsko- rosyjski. Przyjechałem do Polski i organizowaliśmy Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego w Polsce nie dlatego, że chcemy rozszerzyć przepaść między Polską a Rosją - oświadczył. Ocenił, że Polska powinna mieć dobre stosunki z Rosją, dlatego że jest to sąsiad strategicznie ważny dla Polski i wielki kraj.

Zakajew nawiązał do piątkowej decyzji sądu, który odrzucił wniosek prokuratury o jego tymczasowe aresztowanie. Jak ocenił, to było postanowienie absolutnie zgodne z prawem, chociaż oczywiście dla Rosji to jest decyzja polityczna.

Polska nigdy nie odejdzie od swoich pryncypiów, od demokracji, od zasady prawa i suwerenności - zaznaczył. Ale Polska pokazała, że (...) prawo może być oddzielone od polityki i tak powinno być - podkreślił szef emigracyjnego rządu Czeczenii.

Powtórzył, że nie ma żalu do Polski o zatrzymanie i wniosek prokuratury o areszt. Stwierdził, że to nie było klasyczne zatrzymanie, bo sam zmierzał do prokuratury.