Sąd w Ełku ma rozpoznać w poniedziałek sprawę Algierczyka - właściciela baru, przed którym w noc sylwestrową doszło do zabójstwa 21-latka. Oskarżony, który odpowiada za udział w bójce i nieudzielenie pomocy poszkodowanemu, chce dobrowolnie poddać się karze.

W styczniu przed barem dochodziło do protestów i zamieszek /Tomasz Waszczuk /PAP

Na poniedziałkowym posiedzeniu Sąd Rejonowy w Ełku będzie rozpoznawał wniosek o skazanie Algierczyka bez przeprowadzania procesu. Taki wniosek pod koniec czerwca złożyła wraz z aktem oskarżenia Prokuratura Okręgowa w Suwałkach, ponieważ właściciel ełckiego baru przyznał się do winy i chce dobrowolnie poddać się karze.Śledczy nie ujawnili, jakiej kary domagają się dla oskarżonego. Rzecznik suwalskiej prokuratury Ryszard Tomkiewicz informował PAP jedynie, że "chodzi o karę więzienia w zawieszeniu".

Przewodniczący wydziału karnego ełckiego sądu sędzia Michał Dźwilewski powiedział PAP, że podczas posiedzenia sąd zdecyduje, czy przystać na propozycję kary, jaką uzgodniła z oskarżonym prokuratura. Gdyby tak się stało, to sąd wyda wyrok bez przeprowadzenia rozprawy. Sąd może też zaproponować własne warunki kary i - jeżeli strony je zaakceptują - wyda wyrok. W przeciwnym razie może zwrócić sprawę do prokuratury, która będzie musiała skierować akt oskarżenia i odbędzie się proces.

Początkowo właściciel baru z kebabami podejrzany był - wraz z pracującym w lokalu Tunezyjczykiem - o współudział w zabójstwie 21-letniego mieszkańca Ełku. W maju - po pięciu miesiącach śledztwa, zebraniu różnych dowodów, w tym po przeprowadzeniu wizji lokalnych - prokuratura zmieniła Algierczykowi zarzut na udział w bójce i nieudzielenie pomocy poszkodowanemu.

Suwalska prokuratura nadal prowadzi główny wątek śledztwa, w którym podejrzanym o zabójstwo jest obywatel Tunezji. Śledztwo wobec niego ma zakończyć się aktem oskarżenia jeszcze we wrześniu.

Dotyczy ono wydarzeń z nocy sylwestrowej w pobliżu prowadzonego przez cudzoziemców kebab-baru w centrum Ełku. Awantura przed tym lokalem zaczęła się po tym, jak wybiegł z niego młody mężczyzna, zabierając stamtąd dwie butelki napojów.

W pościg za 21-letnim Danielem ruszyły dwie osoby z baru: pracujący tam, jako kucharz Tunezyjczyk oraz właściciel pochodzenia algierskiego. Gdy dogonili mężczyznę, doszło do szarpaniny.

Początkowo prokuratura przyjmowała, że Tunezyjczyk zadał 21-latkowi ciosy nożem, które okazały się śmiertelne, Algierczyk zaś szarpał się z nim i go przytrzymywał. Obu postawiła zarzut współudziału w zabójstwie, obaj trafili do aresztu. Właścicielowi baru - po zmianie zarzutów na łagodniejsze - uchylono areszt, z zamianą na 30 tys. zł poręczenia, 10 tys. zł zabezpieczenia majątkowego, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Po śmierci 21-latka w Ełku wybuchły zamieszki. W tłumie mieszkańców, którzy zebrali się na ulicy przed barem, by wyrazić sprzeciw wobec zabójstwa, były osoby pijane i agresywne. Rzucano petardami, butelkami i kamieniami w stronę policjantów i radiowozów, wybijano szyby w witrynie lokalu.

W związku z tymi wydarzeniami policja zatrzymała ponad 30 osób. Większość podejrzanych dobrowolnie poddała się karze. Proces dziewięciu pozostałych, wśród których są osoby z zarzutami "czynnej napaści na policjantów", rozpocznie się wkrótce przed ełckim sądem.

Prokuratura Rejonowa w Ełku ustaliła też i przedstawiła zarzuty domniemanemu sprawcy podpalenia mieszkania jednego z cudzoziemców zatrudnionych w barze, przed którym zginął 21-latek. Podejrzany w tej sprawie Tomasz O. jest obecnie poszukiwany przez policję.

(az)